W kraju obchodzono Święto Pracy

Uczestnicy pierwszomajowych pochodów, które odbyły się dziś w całym kraju z okazji Międzynarodowego Dnia Solidarności Ludzi Pracy skandowali m.in.:"Więcej płacy, mniej lustracji", "Praca, pokój i socjalizm" i "Niech się święci 1 maja"

Kościół katolicki - w dniu św. Józefa, patrona robotników - modlił się we wtorek w intencji ludzi pracy.

Reklama

W Warszawie odbyły się trzy niezależne pochody. Największy z nich zorganizowało Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych wspólnie z SLD, SdPl, Unią Pracy i Unią Lewicy. Według policji, w pochodzie uczestniczyło około 800, według organizatorów - 2 tys. Odbywająca się pod hasłem obrony praw pracowniczych, demokracji i likwidacji bezrobocia manifestacja przebiegła spokojnie.

Przewodniczący OPZZ Jan Guz podkreślił, że wciąż aktualny pozostaje 1-majowy postulat sprzed 100 lat - 8 godzin pracy, 8 godzin wypoczynku i 8 godzin snu. Szef SLD Wojciech Olejniczak krytykował rządzących. W parlamencie - mówił - ustanawiane jest złe prawo, które ogranicza wpływy związków zawodowych. "Co gorsza, pojawiają się w parlamencie projekty ustaw, które ograniczają albo zabierają ludziom pracy renty i emerytury. Przeciw temu trzeba protestować" - podkreślił.

Wcześniej przed siedzibą OPZZ, gdzie formował się pochód, zgromadziła się grupa sympatyków Ruchu Młodych LPR, którzy m.in. rozdawali ulotki ze spisanymi cytatami z nagranej rozmowy między Aleksandrem Gudzowatym a Józefem Oleksym, w której były premier krytykował swoich kolegów z SLD. Doszło do drobnych incydentów - wyrywania ulotek, utarczek słownych, w jednym przypadku interweniowała policja.

Zaś po zakończeniu pochodu jego uczestnicy przenieśli się na Piknik Europejski zorganizowany przez SLD z okazji 3. rocznicy przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Niezależny pochód zorganizowała w stolicy Nowa Lewica. Wzięli w nim udział także przedstawiciele Komunistycznej Partii Polskiej, Polskiej Partii Socjalistycznej, Pracowniczej Demokracji oraz Ogólnopolskiej Organizacji Bezrobotnych.

Uczestnicy, których - według szacunków dziennikarzy - było ok. 120 domagali się podwyżek płac, przestrzegania ośmiogodzinnego dnia pracy oraz wolnych sobót i niedziel. "Polscy pracodawcy zachowują się jak barbarzyńcy; jeżeli się nie ucywilizują, to nie będzie miał kto na nich pracować. Kolejne polskie rządy są burżuazyjne i kapitalistyczne, dlatego nie mamy złudzeń, że będą dbały o interesy pracowników. Wzywamy ludzi, żeby się zorganizowali i tworzyli związki zawodowe" - powiedział lider Nowej Lewicy Piotr Ikonowicz.

Manifestacja zakończyła się przed kościołem Wszystkich Świętych na placu Grzybowskim. Lewicowi aktywiści zgromadzili się wokół pomnika Jana Pawła II, stojącego przed kościołem; trzymali czerwone flagi z symbolami Związku Radzieckiego, co wywołało oburzenie osób wychodzących ze świątyni.

Dowiedz się więcej na temat: pochód | święto pracy | Sojusz Lewicy Demokratycznej | święto

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje