​W poniedziałek nowy szef MSZ uda się z pierwszą wizytą zagraniczną do Bułgarii

W poniedziałek nowo powołany szef MSZ Jacek Czaputowicz odbędzie swoją pierwszą wizytę zagraniczną; w Bułgarii spotka się z wicepremier i szefową dyplomacji tego kraju Ekateriną Zachariewą oraz z minister ds. bułgarskiej prezydencji w UE Liljaną Pawłową - poinformowało PAP biuro prasowe MSZ.

Bułgaria sprawuje półroczne przewodnictwo w Radzie UE od początku roku. W tym czasie będzie odpowiedzialna za procedowanie przez Radę wszczętego w grudniu postępowania przeciwko Polsce z art. 7. unijnego traktatu.

Reklama

Jak podkreśla resort dyplomacji wizyta Czaputowicza w Sofii ma potwierdzić "wolę Polski rozwijania bardzo dobrych stosunków polsko-bułgarskich oraz kształtowania bliskiej współpracy i wspierania Prezydencji Bułgarii w Radzie UE w I półroczu 2018 r.".

MSZ zapowiedziało, że rozmowy ministra "skoncentrują się na najważniejszych kwestiach w relacjach bilateralnych, współpracy regionalnej oraz najistotniejszych sprawach na agendzie UE". Oprócz tego - dodano - wizyta będzie okazją do "przedstawienia partnerom bułgarskim polskich priorytetów w okresie niestałego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w latach 2018-2019".

Z kolei według zapowiedzi Zachariewej, będzie ona chciała poruszyć w rozmowie z Czaputowiczem temat kwestionowanych przez Komisję Europejską zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości.

Szefowa MSZ Bułgarii wyraziła jednocześnie nadzieję, że polskie władze dokonają przed końcem lutego zmian w ustawach sądowych i porozumieją się z Komisją Europejską, by uniknąć głosowania nad procedurą z art 7.1. unijnego traktatu.

W ramach unijnego postępowania po wstępnej dyskusji przewidzianej na luty Polska zostanie poproszona o przedstawienie swojego oświadczenia; na razie nie wiadomo, kiedy to się stanie.

Następnie unijni ministrowie mogą wystosować zalecenia dla Polski. Dopiero w kolejnym kroku Rada, większością czterech piątych po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia wartości unijnych opisanych w art. 2 traktatu.

Gdy to się stanie, sprawa będzie mogła trafić na posiedzenie Rady Europejskiej, czyli do szefów państw i rządów. Na tym poziomie decyzja o poważnym i stałym naruszaniu wartości wymaga jednomyślności. Jej podjęcie otwierałoby drogę do sankcji.

Bułgarscy dyplomaci, z którymi rozmawiała PAP, sugerują, że do głosowania w Radzie UE nad tym, czy w Polsce istnieje wyraźne ryzyko naruszenia wartości unijnych, może dojść dopiero za kilka miesięcy. Liljana Pawłowa nie wykluczyła, że sprawa wyjdzie poza pierwsze półrocze, czyli poza prezydencję jej kraju.

Wówczas problemem zajmowałaby się Austria, dla której temat ten nie będzie zbyt wygodny. Rząd w Wiedniu współtworzy bowiem prawicowo-populistyczna Austriacka Partia Wolności (FPOe), która sama w przeszłości była powodem sankcji ze strony państw UE (była też przyczyną utworzenia procedury praworządności w KE).

Jednak i dla Bułgarów rozmawianie na temat problemów Polski w kontekście wymiaru sprawiedliwości może być kłopotliwe. Sofia od lat jest w mechanizmie współpracy i weryfikacji (CVM), w ramach którego KE monitoruje m.in. kwestie sądownictwa oraz zwalczania korupcji i przestępczości zorganizowanej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje