W Sejmie awantura o aborcję

"Inicjatywa zaostrzenia ustawy aborcyjnej wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym; ochrona należy się każdemu dziecku" - mówiła w czwartek w Sejmie Kaja Godek z Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej. Debata już na wstępie wywołała emocjonalne wystąpienia.

Projekt nowelizacji obowiązującej obecnie ustawy został przygotowany przez Fundację Pro - prawo do życia.

Reklama

Godek wskazała, że pod projektem zebrano ponad 400 tys. podpisów, co - jej zdaniem - dowodzi, że regulacja wychodzi naprzeciw oczekiwaniu społecznemu, by "objąć ochroną każde dziecko". Podkreśliła, że inicjatywy takie podejmowane są od kilku lat, każdorazowo zbierając znaczne liczby podpisów.

Godek przekonywała, że nienarodzone dzieci są najbardziej dyskryminowaną grupą w Polsce i na świecie. "Prawo jest sprawiedliwe, gdy wszyscy są wobec niego równi, także ci, którzy są w łonach swoich matek" - mówiła.

Jej zdaniem wokół ustawy aborcyjnej narosło wiele mitów m.in., że jest kompromisem środowisk, że aborcja jest zjawiskiem rzadkim i kontrolowanym, a także, że aborcja jest niezbędna dla ratowania życia kobiety. Jej zdaniem, twierdzenia te są nieprawdziwe.

Już na wstępie debaty nie udało się posłom opanować emocji. Marszałek Jerzy Wenderlich (SLD) wyłączył Godek mikrofon, wzywając ją do nieobrażania osób myślących odmiennie od niej i nieoskarżanie władz o sprzyjanie zabijaniu dzieci. Protestował przeciwko używaniu przez nią terminu "zabijanie dzieci" i porównywania przepisów obowiązującej ustawy z praktykami stosowanymi przez systemy totalitarne w obozach koncentracyjnych.

Apelował też do Marzeny Wróbel (niezrz.) o umożliwienie mu prowadzenia obrad i przywoływał do porządku posła Patryka Jakiego (ZP). Jaki zapowiedział, że złoży skargę na zachowanie Wenderlicha do sejmowej komisji etyki i wnioskował o zwołanie Konwentu Seniorów. Beata Kempa (ZP) mówiła, że Wenderlich nie musiał godzić się prowadzić ten punkt obrad. 

PO i SLD za odrzuceniem projektu

Platforma Obywatelska oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej opowiedziały się podczas czwartkowej debaty za odrzuceniem w pierwszym czytaniu obywatelskiego projektu wprowadzającego bezwzględny zakaz aborcji.

Maciej Orzechowski (PO) podkreślał, że obecnie obowiązująca ustawa dopuszcza aborcję w ściśle określonych sytuacjach - m.in. gdy jest ona wynikiem gwałtu lub gdy jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Poseł wskazywał na brak konsultacji obywatelskiego projektu. "Powołanie się na wynik badań opinii publicznej to zdecydowanie za mało" - mówił.

W projekcie przewiduje się m.in. wykreślenie artykułu, w myśl którego należy zapewnić swobodny dostęp do informacji i badań prenatalnych, szczególnie wtedy, gdy istnieje podwyższone ryzyko bądź podejrzenie wystąpienia wady genetycznej lub rozwojowej płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu płodu. Orzechowski wskazywał, że proponowane przepisy zakazujące stosowania badań prenatalnych oznaczałyby niemożliwość wykonywania badań USG.

Wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu zgłosił także Marek Balt (SLD). Ocenił, że obowiązujące przepisy ws. aborcji są wynikiem wypracowanego w latach 90. kompromisu. Podkreślił, że przerwanie ciąży to zawsze jest dla kobiety olbrzymi dramat, ale odmówienie kobietom pomocy w takich sytuacjach, jak określone obecnie w ustawie, jest zbyt restrykcyjne i prowadziłoby do jeszcze większych dramatów.

"Dlaczego w sytuacji, gdy kobieta nie ponosi żadnej winy, autorzy chcą wydać na nią wyrok śmierci?" - pytał, odnosząc się do propozycji zakazania aborcji również wtedy, gdy ciąża zagraża życiu kobiety. Podkreślił, że nie ma przymusu poddawania się zabiegowi przerywania ciąży i zaapelował, by pozostawić kobietom możliwość podejmowania decyzji.

PiS: Aborcja niszczy psychikę i organizm kobiety

"Badania naukowe wskazują, że aborcja niszczy psychikę i organizm kobiety, powoduje konsekwencje nie do odwrócenia" - mówiła w czwartek w Sejmie Marzena Machałek (PiS) podczas debaty nad obywatelskim projektem bezwzględnie zakazującym aborcji.

"To bardzo cenna inicjatywa. (...) Chcemy, aby Sejm pracował nad tym projektem" - podkreśliła Machałek.

Dodała, że przedstawiony w czwartek projekt podpisało pół miliona obywateli. Jej zdaniem zasługuje on na poważne potraktowanie, bo dotyczy kwestii fundamentalnej - życia ludzkiego i jego godności. "Bo jeśli życie ludzkie nie jest wartością uniwersalną, to co nią jest?" - pytała posłanka.

"Trzeba wyraźnie powiedzieć, że teraz aborcja w Polsce jest dopuszczalna, również wtedy, gdy badania prenatalne czy inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Tak naprawdę jest to zgoda na selekcję przedurodzeniową" - powiedziała.

Według niej jest to działanie dyskryminacyjne wobec chorych i niepełnosprawnych.

Projekt poparł również w imieniu swojego klubu Franciszek Stefaniuk (PSL). Mówił, że człowieka powinien bronić drugi człowiek. "Walczmy z problemem, a nie z człowiekiem. W tym przypadku chodzi o człowieka, o ochronę życia, dlatego zachęcam: walczmy o człowieka" - mówił.

Opowiedział się za dalszą pracą nad projektem w komisji.


Dowiedz się więcej na temat: aborcja | Sejm RP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy