W Warszawie przeszedł marsz "Przyjaźni polsko-węgierskiej"

Marsz "Przyjaźni polsko-węgierskiej" przeszedł w poniedziałek ulicami Warszawy. Wzięli w nim udział Polacy i Wegrzy, w tym węgierski parlamentarzysta ze skrajnie prawicowej partii Jobbik Adam Mirkoczky.

Mirkoczky na konferencji prasowej przed Ambasadą Węgier powiedział, że darzy Polski naród wielkim szacunkiem. "Naszym zadaniem jest wypełnienie legendarnej przyjaźni treścią. Musimy stworzyć nową płaszczyznę współpracy, podobną do tej trwającej tysiąc lat, która będzie fundamentem dla kolejnego tysiąca lat" - podkreślił.

Reklama

Zapewnił także, że jeżeli Jobbik dojdzie do władzy, stworzy państwową instytucję, której głównym zadaniem będzie zajmowanie się relacjami polsko-węgierskimi. "Ten instytut będzie zajmował się przyznawaniem grantów i stypendiów, które będą finansowane przez polski i węgierski rząd" - zapowiedział.

Poinformował, że węgierski parlament poparł jego inicjatywę, aby 23-go marca obchodzić dzień polsko-węgierski w jego rodzinnym mieście Eger. "Chciałbym już dzisiaj zaprosić was na to wydarzenie i mam nadzieję, że będziecie na nim obecni" - dodał Mirkoczky.

Podczas marszu, który przeszedł spod ambasady Węgier na ul. Chopina na Rondo Dmowskiego uczestnicy skandowali m.in.: "Przyjaźń polsko-węgierska!", "Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę". Niesiono również kilkumetrowy transparent złożony z polskiej i węgierskiej flagi, na którym widniał napis w dwóch językach: "Polak, Węgier dwa bratanki i do szabli, i do szklanki".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje