Wałęsa: Nie może być dwóch nagród Solidarności

Lech Wałęsa mówi, że nie może być dwóch nagród "Solidarności". Były przywódca związku jest zaskoczony propozycją Radosława Sikorskiego, by w 25. rocznicę pierwszych częściowo wolnych wyborów przyznać milion euro osobie, która, kierując się zasadami solidarności, przyczyniła się do szerzenia demokracji. Nie wyklucza jednak współpracy.

Były prezydent przypomniał w Radiu Gdańsk, że od czterech lat przyznawana jest nagroda jego imienia. Wałęsa dodaje, że nie powinno być dwóch nagród, dlatego porozmawia z ministrem Sikorskim i albo rozwiąże swoją nagrodę, albo dojdzie do połączenia obu wyróżnień. 

Reklama

Zaznacza, że jest otwarty na rozmowy, gdyż woli budować niż burzyć.

W ubiegłym roku nagrodę Lecha Wałęsy otrzymał Michaił Chodorkowski, rosyjski przedsiębiorca, który miał odwagę wspierać opozycję. Uroczystość odbyła się w gdańskim Dworze Artusa. Nagrodę w imieniu ojca odebrał Paweł Chodorkowski.

Przypomnijmy: Nagroda Solidarności zostanie po raz pierwszy przyznana 4 czerwca - w 25. rocznicę pierwszych częściowo wolnych wyborów parlamentarnych. Otrzyma ją osoba, która kierując się zasadami solidarności przyczyniła się do szerzenia demokracji. 

Szef MSZ Radosław Sikorski, który jest pomysłodawcą nagrody, poinformował, że będzie się ona składała z trzech segmentów: 250 tys. euro otrzyma laureat, 700 tys. euro będzie przeznaczone na programy polskiej pomocy rozwojowej wskazane przez nagrodzonego i 50 tys. euro na podróż studyjną laureata po Polsce.

 

 

Dowiedz się więcej na temat: Lech Wałęsa | Nagroda Solidarności

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje