"Waszczykowski powinien wytłumaczyć decyzję o odwołaniu Arabskiego"

Decyzja o skróceniu kadencji ambasadora Polski w Hiszpanii Tomasza Arabskiego powinna być "wytłumaczona i opisana" przez szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego - uważa b. szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna. Według niego Arabski "dobrze sprawował" swoją funkcję.

W wypowiedzi dla Polsat News Schetyna jako zaskakujące określił także wstrzymanie przez Waszczykowskiego rozpoczęcia urzędowania na stanowisku szefa polskiej placówki w Kijowie przez Marcina Wojciechowskiego, b. rzecznika MSZ w okresie, gdy kierowali nim Radosław Sikorski i Grzegorz Schetyna. Jego zdaniem oznacza to "szkodę dla relacji polsko-ukraińskich".

Reklama

O skróceniu kadencji Arabskiego oraz wstrzymaniu wyjazdu b. rzecznika na placówkę MSZ poinformował w udzielonym PAP wywiadzie Waszczykowski. Jak mówił, przedłużony ma być pobyt na Ukrainie obecnego ambasadora Henryka Litwina. Minister wyjaśniał, że decyzja ta związana jest z "sytuacją trudną na Ukrainie, która nie wiemy, jak się potoczy".

"Każdy ma prawo swoją personalną politykę prowadzić, ale kwestia ambasadora Arabskiego, skrócenia jego kadencji też powinna, w moim przekonaniu, w związku z tym, że sprawa jest publiczna, powinna być wytłumaczona i opisana przez ministra Waszczykowskiego" - ocenił decyzję swojego następcy na stanowisku ministra spraw zagranicznych Schetyna. "Jeśli chodzi o Marcina Wojciechowskiego, to jestem zaskoczony" - dodał.

B. szef dyplomacji chwalił obu urzędników. "Ja nie znam niczego złego, miałem bardzo dobrą współpracę z ambasadorem Arabskim, kiedy był ambasadorem w Madrycie (...), to jest ważne miejsce też, i bardzo dobrze tę pracę sprawował" - ocenił. Odnosząc się do Wojciechowskiego, podkreślał z kolei jego "bardzo dobrą" znajomość spraw wschodnich. "Była decyzja poprzedniego i obecnego prezydenta odnośnie objęcia przez niego placówki dyplomatycznej w Kijowie. Nie ma zgody ministra Waszczykowskiego; uważam, że ze szkodą, ze szkodą dla relacji polsko-ukraińskich" - powiedział.

Waszczykowski pytany w rozmowie z PAP, czy planuje szerzej zakrojone zmiany personalne w MSZ i w korpusie dyplomatycznym, zaznaczył, że stanowiska ambasadorskie czy rządowe "nie są stanowiskami pracy chronionej". "To są stanowiska wysokiego zaufania, zarówno politycznego, jak i odnośnie kompetencyjności, i tutaj nie można obiecać, że ktoś, kto objął stanowisko, obejmuje je na wiele lat albo na zawsze. To wszystko zależy od zmieniających się celów, taktyki, strategii" - mówił.

Tomasz Arabski od 2007 do 2013 roku sprawował funkcję szefa kancelarii premiera. Po katastrofie smoleńskiej został członkiem międzyresortowego zespołu do spraw koordynacji działań podejmowanych w związku z tragicznym wypadkiem lotniczym pod Smoleńskiem powołanym przez Tuska 11 kwietnia 2011 roku.

Urząd ambasadora w Madrycie objął w maju 2013 r. Decyzja ta wywołała duże kontrowersje. Na posiedzeniu sejmowej komisji spraw zagranicznych, która w marcu 2013 r. pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Arabskiego, Krzysztof Szczerski (poseł PiS; obecnie prezydencki minister) mówił o "teatrze hańby" i "czarnym dniu polskiej dyplomacji". Waszczykowski wówczas jako poseł PiS stwierdził, że Arabski w 2008 roku podejmował administracyjne decyzje motywowane politycznie, aby uszczuplić prerogatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mówił, że wyjaśnienia wymaga rola ówczesnego szefa kancelarii premiera po katastrofie smoleńskiej.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje