Wipler zawiesił sprawowanie funkcji prezesa Stowarzyszenia Republikanie

​Poseł Przemysław Wipler zawiesił sprawowanie funkcji prezesa zarządu Stowarzyszenia Republikanie - powiedziała PAP Anna Streżyńska, która czasowo ma przejąć kierowanie sprawami programowymi i organizacyjnymi stowarzyszenia.

Jak wyjaśniła Streżyńska, dotychczasowa wiceprezes stowarzyszenia, o swojej decyzji Wipler poinformował w czwartek wszystkich jego członków. W tej sprawie wysłał do nich list. "Przemek zawiesił w czwartek sprawowanie funkcji prezesa Stowarzyszenia Republikanie. Musi się zająć wyjaśnieniem sprawy" - powiedziała. Chodzi o nocną bójkę przed klubem przy ul. Mazowieckiej w Warszawie. Wipler (niezrz.) twierdzi, że został brutalnie pobity przez policję. Jak tłumaczył, świętował, bo po raz piąty zostanie ojcem. Była szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej powiedziała PAP, że będzie czasowo kierowała sprawami Stowarzyszenia do jesiennego zjazdu jej członków, na którym mają być wybrane nowe władze. 

Reklama

W czwartek po południu szef policji przesłał szefowi MSW raport w sprawie interwencji policji z udziałem Wiplera. "Ta sprawa jest tak ewidentna, że aż nie chce się jej komentować" - mówił w czwartek Bartłomiej Sienkiewicz.

Sienkiewicz zapowiedział, że wszelkie materiały, zgromadzone w tej sprawie przez policję, w całości zostaną przekazane prokuraturze. "Prokuratura to organ niezależny od policji, który wyda osąd bezstronny - aby nikt nie posądził policji, że we własnej sprawie dokonuje jakichś ustaleń" - zaznaczył.

Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi dochodzenie w sprawie incydentu z udziałem Wiplera; do akt włączono już monitoring z miejsca zdarzenia, poseł nie został jeszcze przesłuchany - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Przemysław Nowak. Wszczęte przez policję dochodzenie dotyczy "stosowania przemocy w celu zmuszenia funkcjonariuszy policji do zaniechania czynności służbowej". Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności lub maksymalnie do trzech lat więzienia.

Wipler przyznał, że badanie alkomatem w szpitalu wykazało 1,4 promila alkoholu w jego krwi, co - według niego - wskazuje na wypicie jednej butelki wina. Poseł utrzymuje, że nie był pewny, kto interweniuje przed klubem, a interwencja ta była brutalna, dlatego się w nią wtrącił. Konsekwencją - jak mówił - było pobicie go przez policję. Zapowiedział, że złoży zawiadomienie o przestępstwie pobicia lub nadużycia władzy przez policję.

Z kolei rzecznik stołecznej policji st. asp. Mariusz Mrozek oświadczył, że pijany mężczyzna w wulgarny i brutalny sposób przeszkodził funkcjonariuszom w interwencji przed klubem; był agresywny i dlatego najpierw próbowano odsunąć go od interwencji, potem potraktowano gazem pieprzowym, aż w końcu - z użyciem siły fizycznej - został zatrzymany. Według policji Wipler nie mówił wtedy, że jest posłem. Policjanci mają nagrania z monitoringu wokół miejsca zdarzenia; przesłuchali także świadków, którzy mają potwierdzać wersję funkcjonariuszy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Internet śmieje się z Przemysława Wiplera. Bez litości

Dowiedz się więcej na temat: Przemysław Wipler

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje