Wizyta CBA u kapelana służb wojskowych. Szukali złota?

Ksiądz płk Robert Mokrzycki, proboszcz Katedry Polowej Wojska Polskiego, został przez Biskupa Polowego Józefa Guzdka zawieszony w pełnieniu wszystkich funkcji - podaje portal tvn24.pl. Sprawa ma związek ze śledztwem dotyczącym powoływania się na wpływy m.in. w resorcie infrastruktury i rozwoju.

Funkcjonariusze CBA i prokuratorzy przeszukali biuro i prywatne mieszkanie księdza Roberta Mokrzyckiego, a także Ordynariat Polowy Wojska Polskiego, czyli biskupstwo. 

Reklama

Działania zostały przeprowadzone 11 lipca - poinformował ksiądz Zbigniew Kępa, rzecznik Ordynariatu. Dodał, że w związku ze sprawą ksiądz pułkownik został zawieszony w pełnieniu wszystkich funkcji i urzędów do czasu złożenia przez niego wyjaśnień.

Nie wiadomo, czego szukano. Portal tvn24.pl dowiedział się nieoficjalnie, że mogło chodzić między innymi o sztabki złota.

Ksiądz płk Robert Mokrzycki pochodzi z województwa podkarpackiego. Portal tvn24.pl podaje, że duchowny zna się Janem Burym, szefem klubu parlamentarnego PSL.

Śledztwo dotyczące "złotych łapówek"

Przeszukanie ma związek z prowadzonym w wydziale ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie śledztwem dotyczącym udzielania korzyści majątkowych w zamian za pośrednictwo w załatwieniu sprawy w instytucji państwowej.

W sprawie tej dwaj biznesmeni z Leżajska usłyszeli już zarzuty, za które grozi kara do 8 lat więzienia. Media podawały, że podejrzani chcieli "przepchnąć" w Warszawie 20 spraw.

Prokuratura ujawniła wcześniej, że przeszukano pomieszczenia 15 osób, w tym posła PSL Jana Burego i wiceministra infrastruktury i rozwoju Zbigniewa Rynasiewicza (PO), i że przeszukania miały związek ze sprawami, które chcieli załatwiać w stolicy podejrzani w tym śledztwie biznesmeni z Leżajska.

W zeszłym tygodniu media pisały, że sztabek złota szukano m.in. u Burego, u Rynasiewicza, który pochodzi z Leżajska. Według mediów złota szukano, bo w podsłuchanych na potrzeby tego śledztwa rozmowach biznesmenów miano mówić o "złotych łapówkach" wręczanych m.in. w zamian za nominację sędziowską dla córki jednego z nich. Jak miał powiedzieć biznesmen, złoto miało być wręczone m.in. Buremu, który jest członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Bury powiedział "Gazecie Wyborczej", że nie znaleziono u niego złota. Według "GW" córka biznesmena Mariana D. (dziś - referendarz w jednym z sądów na stołecznej Pradze) nominacji sędziowskiej nie uzyskała.

W poniedziałek prokuratura apelacyjna potwierdziła, że znaleziono wyroby ze złota u osób, u których dokonywano przeszukań. Nie podała, ile złota znaleziono ani u kogo.

Prokurator generalny Andrzej Seremet ma w piątek w Sejmie przedstawić informację na temat przeszukań.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy