Zagraniczna promocja Cimoszewicza

Wizyty w 23 krajach, a także rozmowy z 33 delegacjami narodowymi do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy - to bilans dotychczasowej akcji promocyjnej, jaką ze wsparciem MSZ prowadzi polski kandydat na sekretarza generalnego Rady Europy Włodzimierz Cimoszewicz. Ofensywa, której celem jest przekonanie do naszego kandydata, ma być kontynuowana po wakacjach.

Cimoszewicz od marca, kiedy ogłoszono, że będzie kandydował na sekretarza generalnego RE, odwiedził Hiszpanię, Armenię, Gruzję, Azerbejdżan, Chorwację, Słowenię, Rumunię, Włochy, Szwajcarię, Węgry, Albanię, Grecję, Bułgarię, Czechy, Macedonię, Turcję, Słowację, Szwecję, Ukrainę, Francję, Rosję, Estonię i Łotwę.

Reklama

MSZ poinformowało w pisemnej odpowiedzi na pytania Polskiej Agencji Prasowej w tej sprawie, że Cimoszewicz odbył rozmowy z przedstawicielami władz tych krajów, nierzadko na najwyższym szczeblu rządowym.

Wybór nowego sekretarza generalnego RE zaplanowano na przełom września i października. Kontrkandydatem Polaka jest Norweg Thorbjoern Jagland.

MSZ podało, że najważniejszą część kampanii promocyjnej prowadzi sam kandydat w ramach organizowanych i finansowanych przez MSZ wizyt w państwach członkowskich RE. Resort zapowiedział również, że Cimoszewicz wraz z naszymi ambasadorami planują kolejne spotkania z członkami Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

Promocja kandydatury Cimoszewicza była także jednym z głównych tematów ostatniej narady polskich ambasadorów w Warszawie; również sam kandydat spotkał się z naszymi dyplomatami.

W kwietniu uruchomiona została strona internetowa prezentująca sylwetkę i program Cimoszewicza. Potencjalnym elektorom rozesłano też materiały drukowane promujące naszego kandydata. Członków ZP RE jest 318 (z 47 krajów), jednak w głosowaniu mogą zamiast nich brać udział ich zastępcy.

Cimoszewicza wspierają premier Donald Tusk, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, a także byli prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałęsa. MSZ poinformowało, że w ramach prowadzonej kampanii zarówno premier, jak i szef MSZ wystosowali listy do swoich odpowiedników w państwach członkowskich RE, prezentujące naszego kandydata. Tusk wysłał też podobne listy do poszczególnych członków Zgromadzenia Parlamentarnego RE. Promocję kandydatury Cimoszewicza wsparli też marszałkowie Sejmu Bronisław Komorowski i Senatu Bogdan Borusewicz.

Szef Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Władysław Stasiak, pytany, czy również strona prezydencka angażuje się w pomoc w promowaniu kandydatury Cimoszewicza, podkreślił, że na pewno nie przeszkadza. Stasiak zapewnił też, że jeżeli rząd zwróci się o jakąś pomoc do Kancelarii Prezydenta w tej sprawie, to nie będzie z tym problemu.

W MSZ w Departamencie Narodów Zjednoczonych i Praw Człowieka pracuje zespół ds. promocji i wspierania kandydatury Cimoszewicza. Obecnie - jak wynika z informacji MSZ - lobbing rządu skupia się na działaniach adresowanych do członkach Zgromadzenia Parlamentarnego RE w poszczególnych państwach.

Sam Cimoszewicz nie chce wypowiadać się w tej sprawie.

Tadeusz Iwiński (SLD) uważa, że rząd nie zrobił wszystkiego, co obiecał w sprawie kandydatury Cimoszewicza. Jak zaznaczył, na czerwcową sesję Rady Europy do Strasburga przyjechał minister spraw zagranicznych Norwegii, który wydał tam przyjęcie w ramach promocji kandydatury Jaglanda.

- Polski rząd powinien podjąć wyraźniejsze kroki - dodał Iwiński. Jego zdaniem Sikorski powinien przyjechać na początek wrześniowej sesji, na której ma odbyć się wybór nowego sekretarza generalnego. - Do tego czasu premier i minister spraw zagranicznych powinni w rozmowach dwustronnych tę kandydaturę wpierać - podkreślił polityk SLD.

Z kolei Lena Dąbkowska-Cichocka (PiS) oceniła, że z perspektywy delegata na Zgromadzenie Parlamentarne RE działania polskiego i norweskiego rządu są porównywalne.

Szef polskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy Dariusz Lipiński (PO) wymienia cztery główne argumenty, które - jak podkreśla - wyraźnie przemawiają na korzyść Cimoszewicza w pojedynku z Jaglandem.

Po pierwsze - przekonuje - wybór kandydata z Europy Środkowo-Wschodniej byłby symbolicznym domknięciem procesu przemian naszego kontynentu; po drugie Cimoszewicz jest kandydatem bardziej centrowym niż Jagland, a przez to łatwiejszym do zaakceptowania dla szerszego grona delegatów. Ponadto - dodał - nasz kandydat ma doświadczenie w Radzie Europy, a także zna język rosyjski (co jest istotne dla Rosjan i Ukraińców). - Byłby chyba pierwszym sekretarzem Rady Europy, który posługuje się tym językiem - podkreśla polityk.

Lipiński zapowiada, że w sprawie Cimoszewicza będzie się kontaktował indywidualnie ze wszystkimi delegatami należącymi do Europejskiej Partii Ludowej.

Nie jest jeszcze w 100 proc. przesądzone, że nowy sekretarz generalny RE zostanie wybrany jesienią. Do głosowania miało dojść już w czerwcu, ale większość parlamentarzystów opowiedziała się za wycofaniem głosowania z porządku dziennego w proteście przeciw - jak to określono - złamaniu procedur przez Komitet Ministrów. Delegaci zarzucali Komitetowi wykluczenie z grona kandydatów szefów dwóch frakcji w Zgromadzeniu: belgijskiego chadeka Luca van den Brande i węgierskiego liberała Matyasa Eoersiego.

Zgromadzenie Parlamentarne wyłania nowego sekretarza generalnego w tajnym głosowaniu absolutną większością. Jeśli w pierwszej turze nie dojdzie do rozstrzygnięcia, to w drugiej zwycięski kandydat musi uzyskać poparcie względnej większości głosujących.

Nowy szef Rady Europy, wybrany na pięcioletnią kadencję, zastąpi obecnego sekretarza generalnego RE, Brytyjczyka Terry'ego Davisa, którego mandat kończy się 1 września. Ponieważ - jak wszystko wskazuje - jego następca nie zostanie do tego czasu wyłoniony, od września stanowisko to będzie tymczasowo sprawować obecny zastępca sekretarza generalnego.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje