Zagraniczne służby informowały polskie o twórcy Amber Gold?

Będziemy wyjaśniać, czy zagraniczne służby - chodzi o naszego zachodniego sąsiada - informowały polskie służby o działalności Marcina P. - zapowiedział wiceszef sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15). Wystąpimy o informacje do KGP i prokuratur - dodał.

W programie telewizji internetowej wPolsce.pl Rzymkowski został zapytany o doniesienia, jakoby przedstawiciele zagranicznych służb specjalnych mieli w różnych okresach informować polskie służby na temat działalności Marcina P., który był szefem spółki Amber Gold.

Reklama

Rzymkowski potwierdził, że słyszał tego typu informacje. "Będziemy tę sprawę wyjaśniać. Wystąpimy do Komendy Głównej Policji o informacje, jak również do jednostek prokuratury" - powiedział.

Poseł zaznaczył, że na razie nie chce podawać szczegółów. "Mogę powiedzieć tylko tyle, że chodzi tutaj o naszego zachodniego sąsiada i instytucje wyspecjalizowane właśnie do walki ze zorganizowaną przestępczością kryminalną" - powiedział. "Będziemy to weryfikować, czy ta informacja jednoźródłowa się potwierdzi, czy też okaże się fałszywką" - dodał.

Rzymkowski zaznaczył, że jego zdaniem "wątek niemiecki" jest w sprawie Marcina P. bardzo istotny.

"Pomysł na AMber Gold przyszedł z Niemiec"


"W tym pierwszym przesłuchaniu zaraz po zatrzymaniu Marcina P. w sierpniu 2012 r. on zeznał przed prokuraturą, że cały pomysł na Amber Gold przyszedł z Niemiec. On później z tej tezy się wycofywał, przed komisją absolutnie nie chciał na to pytanie odpowiadać" - powiedział Rzymkowski.

Ocenił, że "jest to bardzo istotny wątek, wątek, na który komisja musi szczególną uwagę zwrócić".

W październiku 2017 r. podczas przesłuchania przed komisją śledczą odpowiadając na pytanie Rzymkowskiego dziennikarz Sylwester Latkowski zeznał, że Marcin P. powiedział mu w rozmowie z 7 sierpnia 2012 r., że pomysł na Amber Gold był "właśnie z Niemiec, bo tam jest to bardzo modne, np. inwestowanie w srebro, że ma tam rodzinę". Podczas przesłuchania przed sejmową komisją śledczą również w październiku 2017 Marcin P. odmówił odpowiedzi na pytanie o to, "która niemiecka spółka była wzorcem" dla Amber Gold oraz czy jej działalność naruszała niemieckie prawo.

Firma oszukała niemal 19 tys. osób

Celem powołanej w lipcu 2016 r. komisji jest zbadanie i ocenienie prawidłowości i legalności działań podejmowanych wobec Amber Gold przez rząd, w szczególności ministrów: finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej, firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

W środę komisja ma przesłuchać dwóch świadków. Pierwszym z nich będzie Paweł Wojtunik, który kierował CBA od października 2009 r. do 1 grudnia 2015 r. Po południu przed komisją stanąć ma b. dyrektor Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Gdańsku Jerzy Stankiewicz.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy