Zapadła decyzja ws. przyjęcia Tomaszewskiego do PO

Jan Tomaszewski został w środę przyjęty do klubu PO. Klub zadeklarował ponadto jedność w kwestii głosowania nad ustawą dot. ratyfikacji konwencji o przeciwdziałaniu przemocy. - W piątek powinniśmy to zgodnie przegłosować - powiedział szef klubu PO Rafał Grupiński.

W środowym, wieczornym spotkaniu klubu Platformy brała udział premier Ewa Kopacz. Nie wypowiadała się dla mediów.

Reklama

Grupiński powiedział po zakończeniu spotkania, że nie było głosów sprzeciwu wobec przyjęcia Tomaszewskiego do grona posłów Platformy. - Oczywiście oczekujemy, że pan Jan Tomaszewski będzie zgodnie z naszym generalnym przyjętym sposobem działania trochę bardziej powściągliwy, jeśli chodzi o retorykę i będzie zgodnie z nami działał - dodał.

Szef klubu Platformy zadeklarował poparcie klubu PO dla ustawy dotyczącej ratyfikacji konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. - Na dzisiejszym spotkaniu nie było żadnego głosu przeciwnego poparciu tej konwencji. Myślę, że w piątek powinniśmy to zgodnie, jeśli chodzi o nasz klub, przegłosowa - zaznaczył.

Według Grupińskiego ratyfikację konwencji ma poprzeć również Tomaszewski. - Z tego co wiem, oświadczył to nawet publicznie, poprze ratyfikację konwencji - podkreślił.

W czwartek sejmowe komisje: spraw zagranicznych oraz sprawiedliwości i praw człowieka mają przyjąć sprawozdanie z prac nad projektem ustawy o ratyfikacji konwencji. Wcześniej politycy Platformy przyznawali, że wśród nich jest część posłów, zwłaszcza tych o silnie konserwatywnych poglądach, którzy mają wątpliwości dotyczące konwencji.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że jeszcze przed środowym posiedzeniem klubu Platformy, Kopacz spotkała się z grupą posłów konserwatystów i przekonywała ich do poparcia ratyfikacji konwencji. Później na spotkaniu klubu - jak relacjonowali posłowie PO - głosowanie na "tak" zadeklarowali m.in. znani z konserwatywnych przekonań: wicemarszałek Sejmu Elżbieta Radziszewska i szef doradców premier, b. minister finansów Jacek Rostowski.

"Mocne, budujące wystąpienie"

Sama szefowa rządu apelowała w środę do klubu o jedność, by nie dawać się rozgrywać opozycji. - Ewa miała bardzo dobre, mocne, budujące wystąpienie; powiedziała, że jeżeli nie będzie jedności, nie będzie Platformy, jedźmy na wakacje - relacjonował PAP jeden z posłów.

Polska podpisała Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej w grudniu 2012 r. W kwietniu zeszłego roku Rada Ministrów podjęła uchwałę ws. przedłożenia jej do ratyfikacji i przyjęła projekt odpowiedniej ustawy. O ratyfikację konwencji apelują m.in. organizacje pomagające ofiarom przemocy oraz broniące praw człowieka; krytykują ją organizacje prawicowe i prezydium Episkopatu Polski.

Posłowie Platformy nie rozmawiali w środę na temat projektu dot. związków partnerskich. - Mamy w tej chwili kilka tematów rzeczywiście istotnych - bardzo ważny stał się też temat uregulowań w kwestii in vitro, jak widać, po ostatnim przypadku dość trudnym, błędzie lekarskim. Będziemy w tej kwestii na pewno starali się w miarę przyspieszyć prace - poinformował Grupiński.

Przypomniał, że PO ma gotowy projekt ustawy o umowie partnerskiej. - W odpowiednim czasie wprowadzimy go pod dyskusję, w tej chwili o tym nie dyskutowaliśmy - zaznaczył szef klubu Platformy. Premier Kopacz pytana we wtorek, czy projekt trafi do Sejmu jeszcze w tej kadencji, powiedziała, że najpierw musi omówić go klub PO.

W sierpniu w klinice ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego doszło do błędu przy zabiegu zapłodnienia in vitro wskutek którego pacjentka urodziła nie swoje dziecko. Nasienie męża, zamiast z komórką jajową żony, miało zostać połączone z komórką innej kobiety. Dziecko urodziło się z wadami genetycznymi; przebywa teraz w szpitalu. Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz poinformował we wtorek, że na klinikę została nałożona kara finansowa; resort zdrowia wypowiedział też jej umowę w zakresie programu in vitro. Minister złożył ponadto zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia błędu medycznego.

Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Zdrowia, rządowy projekt ustawy ws. zapłodnienia in vitro ma jeszcze w lutym trafić pod obrady Rady Ministrów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje