Zaprzysiężenie Dudy: Deklaracje szacunku i wbijanie szpil

- Wystąpienie Andrzeja Dudy przed Zgromadzeniem Narodowym było zgodne z przewidywaniami. Strony łączą ogólne deklaracje szacunku z konkretnym wbijaniem szpili i wydawaniem oznak niezadowolenia względem swoich politycznych oponentów - ocenia w rozmowie z Interią dr Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W opinii dr. Flisa Andrzej Duda musiał odwołać się do obietnic, które padły w czasie kampanii wyborczej, ale nie od niego będzie zależeć, czy zostaną one zrealizowane. Wszystko wyjaśni się po jesiennych wyborach parlamentarnych.

Reklama

- Obecna większość sejmowa na pewno nie zrealizuje postulatów Dudy, a czy następna to zrobi, to już jest poza jego bezpośrednim wpływem. W każdym razie nie brakuje wyobrażeń, wedle których nie powinien na to wpływać. Powinien być bezstronnym obserwatorem tego, czy w najbliższych wyborach powstanie koalicja, która będzie w stanie zaakceptować jego postulaty - ocenia dr Flis.

Zdaniem eksperta, już po pierwszych reakcjach widać, że dzisiejsza sytuacja jest odmienna, od tych, z którymi mieliśmy do czynienia, gdy poprzednicy Dudy obejmowali urząd.

Dr Flis zwraca uwagę na fakt, że ani Donald Tusk, ani Ewa Kopacz nie prosili Bronisława Komorowskiego o zwołanie Rady Gabinetowej. - Jeśli nie proszono Bronisława Komorowskiego, żeby zwołał Radę Gabinetową, to dlaczego prosi się o to Andrzeja Dudę? To nie jest wcale takie oczywiste, i to jest pewien element podchodów, które się odbywają pomiędzy poszczególnymi ośrodkami władzy - ocenia ekspert. 

- Kandydat PiS został głową państwa, ale nie oznacza to, że Prawo i Sprawiedliwość przestało być opozycją. Jest pewien paradoks: kandydat opozycji jest głową państwa, ale nie oznacza to przejęcia władzy innej niż symboliczna. Nie oznacza to przejęcia realnej władzy, poza bardzo wąskim zakresem uprawnień. Teraz będziemy obserwować, jak to wygląda. Na razie widać, że strony łączą ogólne deklaracje szacunku z konkretnym wbijaniem szpili czy wydawaniu oznak niezadowolenia względem swoich politycznych oponentów - komentuje w rozmowie z Interią dr Flis.

Według eksperta, nawiązanie w orędziu przez Andrzeja Dudę do wspólnoty to rodzaj rytuału. - Wszyscy to robią, by na następnym oddechu powiedzieć, że ta wspólnota powinna sądzić to samo co ja - mówi dr Jarosław Flis. -  Wypada się cieszyć, że ogranicza się napięcia i wrogość, ale oczywiście one nigdy nie znikną, bo też nie na tym polega polityka - dodaje.

W opinii dr. Flisa dzisiejsze wystąpienie Dudy było kompletne. - Nie oczekiwałem niczego więcej od tego orędzia, w związku z czym nie mam odczucia, że coś było nie tak - ocenia nasz rozmówca.



Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Duda | Jarosław Flis | zgromadzenie narodowe | prezydent

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje