Zarzuty dla 40-latka, który postrzelił policjantów w Inowrocławiu

Pięć zarzutów, w tym usiłowania zabójstwa dwóch policjantów, porwania i udziału w rozboju z bronią w ręku, przedstawiła gdańska prokuratura 40-latkowi, który w czasie zatrzymania w Inowrocławiu postrzelił dwóch funkcjonariuszy. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany.

Jak poinformowała w piątek, w rozesłanym mediom komunikacie, Olimpia Gapanowicz naczelnik Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Gdańsku, zarzuty zostały przedstawione Jakubowi K. w czwartek. Z kolei w piątek Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe, przychylając się do wniosku prokuratury, podjął decyzję o aresztowaniu na trzy miesiące 40-letniego mężczyzny.

Jakub K. został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBŚP we wtorek wieczorem w Inowrocławiu. W trakcie zatrzymania strzelał do policjantów raniąc dwójkę z nich. W odpowiedzi na ostrzał, funkcjonariusze także użyli broni: Jakub K. został postrzelony w nogi.

Reklama

Gapanowicz wyjaśniła, że - w związku z postrzeleniem funkcjonariuszy - podejrzanemu postawiono zarzut "usiłowania zabójstwa dwóch osób przy użyciu broni palnej". K. zarzucono też, że w czerwcu 2015 r. brał udział w porwaniu gdańskiego adwokata, dokonał rozboju na nim z użyciem broni palnej, zrabował jego mienie o wartości ok. 10 tys. zł oraz usiłował wymusić na nim okup w wysokości miliona złotych.

40-latkowi zarzucono też, że w lipcu 2015 r. dokonał pod Elblągiem rozboju z użyciem broni palnej: razem z innymi osobami miał - udając policjanta, zatrzymać auto i zrabować z niego 670 tys. zł oraz 4 tys. euro.

Kolejny zarzut postawiony K. dotyczył posiadania bez zezwolenia trzech sztuk broni - dwóch pistoletów i karabinka automatycznego oraz amunicji, którymi mężczyzna dysponował w chwili zatrzymania.

Gapanowicz poinformowała, że za zarzucane czyny Jakubowi K. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Wyjaśniła, że poza bronią, w momencie zatrzymania mężczyzna miał przy sobie dokumenty na fałszywe nazwisko i fałszywą legitymację policyjną. Dysponował też pojazdem stylizowanym na radiowóz policyjny, w którym przechowywał m.in. paralizator, maczetę i kilka sztuk różnych samochodowych tablic rejestracyjnych.

Gapanowicz poinformowała, że w momencie zatrzymania, Jakub K. był poszukiwany dwoma listami gończymi wystawionymi przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Warszawie w związku z postępowaniami dotyczącymi usiłowania zabójstwa oraz nielegalnego udziału w obrocie narkotykami. List gończy za K. wystawił też Sąd Okręgowy w Warszawie w związku ze sprawą dotyczącą działalności zorganizowanej grupy przestępczej i handlu narkotykami. Ten sam sąd wystawił też Europejski Nakaz Aresztowania K. w związku z orzeczoną wobec mężczyzny karą więzienia.

Jakub K. jest już dwunastą osobą, której przedstawiono zarzuty w śledztwie prowadzonym przez CBŚP i Pomorski Wydział Zamiejscowy PK w Gdańsku. Postępowanie to zostało wszczęte w czerwcu 2015 roku i dotyczyło porwania 32-letniego adwokata Krzysztofa K.

Prawnik został uprowadzony 29 czerwca 2015 r. w Gdańsku. Z jego relacji wynikało, że jadąc autem, został zatrzymany pod pozorem kontroli drogowej przez mężczyzn ubranych w mundury funkcjonariuszy CBŚP, poruszających się samochodem z umieszczonym na dachu kogutem i napisem "Policja" na jednej z szyb. Gdy auto adwokata zatrzymało się, porywacze mieli wybić młotkiem szybę w drzwiach, zastraszyć mecenasa bronią, skuć w kajdanki i zabrać do pojazdu, którym przyjechali.

Prawnik relacjonował, że przez kilkanaście godzin sprawcy wozili go swoim samochodem po różnych drogach północnej Polski. Wypuścili go następnego dnia na szosie w pobliżu Ostródy, gdy obiecał, że w ciągu tygodnia zdobędzie milion złotych, którego żądali porywacze.

Komendant Główny Policji powołał wówczas grupę śledczą, która miała wyjaśnić okoliczności zdarzenia i zatrzymać sprawców. W efekcie pracy grupy, w grudniu 2015 r., doszło do pierwszych zatrzymań w tej sprawie: ujęto wówczas czterech mężczyzn w różnym stopniu zamieszanych w porwanie. W kolejnych miesiącach dochodziło do dalszych zatrzymań.

Badając sprawę porwania prawnika, policjanci z CBŚP i prokuratorzy z Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej natrafili też na dowody i zatrzymali sprawców innych przestępstw popełnionych przez porywaczy gdańskiego prawnika lub powiązane z nimi osoby.

W efekcie działań policji i prokuratury zatrzymano m.in. osoby odpowiedzialne za napad, do którego doszło w Łodzi w maju 2015 r., podczas którego zrabowano 530 tys. zł. Do siedzących w aucie dwóch konwojentów, którzy właśnie pobrali z banku pieniądze, podeszło wówczas trzech napastników, którzy zrabowali torby zawierające gotówkę. Jak ustalili prokuratorzy, jeden z konwojentów współpracował z rabusiami: przekazał im informacje o planowanej wypłacie pieniędzy i pomógł zaplanować i zrealizować rabunek.

Inną sprawą, którą udało się rozwiązać w ramach tego samego śledztwa, był napad rabunkowy na osoby przewożące pieniądze, do którego doszło w grudniu 2014 r. na terenie woj. warmińsko-mazurskiego. W tym przestępstwie - dokonanym metodą "na policjanta" - jedna z warszawskich firm została poszkodowana na sumę 210 tys. zł.

W sumie, do postępowania prowadzonego przez CBŚP i Pomorski Wydział Zamiejscowy PK dołączono sześć innych śledztw prowadzonych przez inne prokuratury - poinformowała w piątkowym komunikacie Gapanowicz.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje