"Zarzuty Szyszki to nieudolne szukanie haków na poprzedników"

Były wiceminister środowiska w rządzie PO-PSL Stanisław Gawłowski odpiera zarzuty obecnego szefa resortu Jana Szyszki, który skrytykował działania swoich poprzedników. "Zarzuty ministra środowiska Jana Szyszki to nieudolna próba szukania haków na poprzedników" - ocenił Gawłowski.

W piątek nowe kierownictwo Ministerstwo Środowiska przedstawiło "bilans otwarcia", który oceniło jako spis błędów, zaniechań czy nieracjonalnych działań, jakie zostały popełnione przez poprzednie kierownictwo resortu za rządu koalicji PO-PSL.

Zaniechania i błędy

Reklama

Wśród zaniechań i błędów minister Jan Szyszko wymienił m.in. blisko 600 zaległych aktów prawnych (w tym brak Prawa wodnego), oddanie koncesji geologicznych obcemu kapitałowi, czy niszczenie bezpieczeństwa energetycznego Polski przez przyjęcie rozwiązań UE.

Odparcie zarzutów

Były wiceminister środowiska, a obecnie poseł PO i przewodniczący sejmowej komisji środowiska, ocenił w rozmowie z PAP zarzuty Szyszki jako "nieudolne szukanie haków na poprzedników".

- Wiemy, że PiS postanowiło szukać haków na poprzedników, we wszystkich resortach. Prowadzone są różnego rodzaju audyty by zaatakować poprzedników. Minister Szyszko jednak żadnego haka nie znalazł, ponieważ za naszych rządów wszystko robiliśmy zgodnie z prawem, relacje z KE były poprawne, finansowanie ze środków europejskich odbywało się bez zakłóceń - powiedział Gawłowski.

Jego zdaniem, nowe kierownictwo szuka usprawiedliwienia dla przyszłego nieudolnego zarządzania kwestiami środowiskowymi.

Dolina Rospudy

Resort skrytykował też działania ws. zmian dotyczących obwodnicy Augustowa, która miała przebiegać przez Dolinę Rospudy.

Minister na piątkowej konferencji wskazał, że "celem ochrony widoku na dolinę Rospudy oraz dziko żyjących tam gatunków zmieniono lokalizację obwodnicy Augustowa i przeprowadzono ją przez pola miejscowych rolników". To jego zdaniem spowodowało to do zniszczenia pól, niepowstała też droga S19, która miała ożywić gospodarczo tamte rejony.

Z tymi zarzutami nie zgadza się Gawłowski.

- Sprawa Rospudy udowadnia, że obecny szef MŚ nie wie, jakie jest prawo europejskie. Powinien mieć świadomość tego, że kwestia lokalizacji takiej trasy musi być m.in. skonsultowana społecznie, trzeba też brać pod uwagę czynniki ekonomiczne i ekologiczne - powiedział. - Za poprzednich rządów PiS przygotowany przez nich projekt trasy nie spełniał tych warunków. Był też kwestionowany przez środowiska ekologiczne. Przeciwko przebiegowi trasy w tamtym miejscu protestował też nieżyjąca małżonka prezydenta Lecha Kaczyńskiego - dodał Gawłowski.

Sprawa Puszczy Białowieskiej

Poseł podkreślił też, że zarzut mniejszej wycinki w Puszczy, co miało doprowadzić do zamierania drzew i strat ekonomicznych, jest śmieszny i świadczy z jakim ministrem mamy do czynienia.

- Minister chyba nie rozumie jaka jest rola ministra środowiska, a jest nią m.in. dbałość o pierwotne zasoby polskiego środowiska. Puszcza Białowieska pełni rolę w Europie taką samą, jak Amazonia na świecie. Zmniejszając wycinkę w 2012 roku, zawarto kompromis między ekologami, społecznością lokalną i LP. Sprowadzał się on do tego, że przyroda poradzi sobie sama, a człowiek będzie w nią ingerował jak najmniej - wyjaśnił.

Reforma gospodarki wodnej

Gawłowski odnosząc się do zarzutu braku reformy gospodarki wodnej, wyjaśnił, że nowe Prawo wodne było konsultowane przez ponad dwa lata i gotowy dokument jest w resorcie. Zwrócił uwagę, że prawo było kilkanaście razy nowelizowane właśnie pod nową ustawę.

- Dokument jest gotowy, to tylko kwestia woli politycznej, żeby skierować go do prac w parlamencie." Jeżeli PiS ma swój dokument, to możemy nad nim pracować. Słyszałem, że PiS ma pełne szuflady swoich projektów aktów prawnych, ale ich dotąd nie widzę - zaznaczył poseł.

Nadmierna populacja dzików na Podlasiu

Szef komisji środowiska podkreślił też, ze ówczesny minister Maciej Grabowski podjął działania związane z nadmierną populacją dzików na Podlasiu. Przyznał, że na początku polowania były rzeczywiście zakazane, ale później zwiększono odstrzał (rozporządzenie ministra znoszące okres ochronny na dzika).

Gawłowski zwracał uwagę, że Szyszko w trakcie prac w Sejmie poprzedniej kadencji nad nowym Prawem łowieckim, proponował zmiany lobbowane przez Polski Związek Łowiecki, które de facto jeszcze bardziej ograniczyłyby wpływ ministra środowiska na myśliwych.

Kontrowersje wokół spotów promujących segregację odpadów

Ministerstwo środowiska poinformowało w piątek, że zrezygnowało ze względów ekonomicznych (4 mln zł) oraz ideologicznych z emisji spotów promujących segregację odpadów. W reklamach występują kucharz i restaurator Wojciech Modest Amaro oraz teatrolog i krytyk kulinarny Maciej Nowak. Wiceminister Sławomir Mazurek przekonywał, że spot w miękki sposób lokował ideologię gender. Mówił, że osoba tam występująca jest "w pewnym ruchu, który promuje ideologię, która jest sprzeczna z tradycją".

Według Gawłowskiego, "sprawa gender" najlepiej podsumowuje tę konferencję "jako wielką tragikomedię".

- My szanujemy wszystkich obywateli bez względu na preferencje seksualne. To jest całkowicie prywatna sprawa każdego człowieka. Nowy minister wyrzuca na margines życia społecznego ludzi twierdząc, że czegoś im nie wolno. To był zwykły spot zachęcający do mniejszej produkcji odpadów. Szkoda, że dzisiaj tacy ludzie mają wpływ na politykę ministerstwa - ocenił Gawłowski.

"Niszczenie bezpieczeństwa energetycznego"

Obecne kierownictwo resortu zarzucało też poprzednikom "niszczenie bezpieczeństwa energetycznego kraju poprzez celową i konsekwentną implementację pakietu klimatyczno-energetycznego blokującego polski węgiel". Zdaniem ministra Szyszki, zgodnie z pakietem UE przysługiwało więcej pozwoleń na emisję, z których rząd PO-PSL nie skorzystał.

Gawłowski zwrócił uwagę, że pakiet klimatyczno-energetyczny UE był uzgodniony czasie poprzednich rządów PiS w 2007 roku.

- Dokument podpisał nieżyjący prezydent Lech Kaczyński. Prezydent Kaczyński mówił, że w ramach różnych ustaleń UE to jest takie działanie, na które Polska musi się zgodzić. Ten pakiet wpływa na znaczące ograniczenie emisji CO2. Minister Szyszko miesza pakiet UE z porozumieniem ONZ w Kioto. To są zupełnie inne porozumienia - podkreślił. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy