Zatrzymanie Frasyniuka. Komentarze opozycji

Gdyby ta władza była silna, to by odpuściła, ale ona się boi, więc chce zastraszyć wszystkich biorących udział w tych demonstracjach - powiedział w środę Rafał Trzaskowski (PO) odnosząc się do kwestii zatrzymania Władysława Frasyniuka. "To jest masakra wizerunkowa" - oceniła Katarzyna Lubnauer.

Frasyniuk został zatrzymany w środę rano we Wrocławiu. Opozycjonista z czasów PRL ma być przesłuchany w warszawskiej prokuraturze w charakterze podejrzanego w związku z ubiegłorocznym incydentem podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej. Na początku lipca ubiegłego rok usłyszał on zarzut "przeszkadzania w przebiegu niezakazanego zgromadzenia".  

"Coraz słabsza ta władza"

Reklama

Trzaskowski komentując tę sprawę w TVN24 ocenił, że chodzi o to, aby "zastraszyć wszystkich, którzy brali udział w tych demonstracjach". "Coraz słabsza ta władza, która boi się obywateli. (...) Gdyby ta władza była silna, toby odpuściła, ale ona się boi, więc chce zastraszyć nas wszystkich - jeżeli ktoś będzie uczestniczył w tego typu demonstracjach, to może liczyć się z tym, że pokazując później momenty nieposłuszeństwa, wyprowadzą go o szóstej rano w kajdankach" - powiedział.  

"To absurd Frasyniuka wyprowadzać w kajdankach" - dodał Trzaskowski.  

Pytany czy - jego zdaniem - zatrzymanie Frasyniuka było indywidualną decyzją Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry, Trzaskowski odpowiedział, "jeżeli nie minister Ziobro, to w takim razie ktoś odpowiedzialny za policję" podjął tę decyzję.  

Według Trzaskowskiego, Zbigniew Ziobro "specjalnie wymienia prezesa Sądu Rejonowego w śródmieściu w Warszawie po to, żeby - jak mniemam, to też jest pytanie do pana ministra - mieć ludzi, którzy traktują ostrzej demonstrantów, bo do tej pory sądy w Warszawie uniewinniały demonstrantów".  

"W sytuacji, w której nie było żadnego zagrożenia, silne państwo, które dba o obywateli po prostu odpuszcza, nie stawia żadnych zarzutów; prokuratura w ogóle nie powinna się tym zajmować" - ocenił Trzaskowski.  

"Dla mnie Władysław Frasyniuk był symbolem i jest symbolem. Jak widzę, że w wolnej Rzeczpospolitej zakuwa się Władysława Frasyniuka w kajdanki, tylko dlatego, że usiadł na ulicy i nie było tam żadnego zagrożenia bezpieczeństwa, to we mnie się gotuje. (...) Frasyniuk wziął na siebie jedno: wiedział, że jeżeli byłby to anonimowy Jan Kowalski to nikt by się tym nie zainteresował, a Władysław Frasyniuk (...) daje odwagę wszystkim tym, którzy byli wtedy pod Sejmem, czy na Krakowskim Przedmieściu" - mówił poseł PO.

"Nie godzi się"

Zatrzymanie Frasyniuka wywołało także falę komentarzy na Twitterze.

Szef PO Grzegorz Schetyna stwierdził, że "wracają słusznie minione czasy, czyli polityczne zatrzymania z samego rana na rozkaz partyjnej prokuratury". "Nie godzi się" - podsumował lider PO.

Z kolei Kamila Gasiuk-Pihowicz określa zatrzymanie Frasyniuka mianem "ponurego żartu historii".

Do sprawy odniosła się również szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. "Kwestia przesłuchania dotyczy protestu o charakterze politycznym. On zaprotestował w czasie miesięcznicy przeciwko łamaniu prawa poprzez zmianę ustawy o zgromadzeniach publicznych, która jest jawnym ograniczeniem naszych swobód obywatelskich" - powiedziała. Według niej, Frasyniuk spodziewał się zatrzymania, ale "uważał, że obowiązkiem jest czasami stawienie oporu, tak jak stawiał opór w czasach PRL, w czasach stanu wojennego".

"Jeśli widać nierówne traktowanie przez prokuraturę, to nie dziwmy się, że Władysław Frasyniuk nie widzi powodu, dla którego w sprawie z pobudek politycznych nie ma się wykazać obywatelskim nieposłuszeństwem" - powiedziała. Wcześniej mówiła o nierównym - jej zdaniem - traktowaniu osób, które protestowały przeciwko miesięcznicy, czy przeciwko Marszowi Niepodległości, który uznały za nacjonalistyczny, a osobami, które na marszu niosły baner antysemicki.

"Poza wszystkim to jest masakra wizerunkowa z punktu widzenia Polski. Naprawdę widok wyprowadzanego o świcie w kajdankach byłego opozycjonisty, który przesiedział w stanie wojennym kilka lat (...) jest widokiem, który niczego nie buduje" - oceniła Lubnauer.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje