Zatrzymano podejrzanego o zaatakowanie Leszka Millera

Policja zatrzymała 55-latka podejrzewanego o zaatakowanie Leszka Millera. Szef Sojuszu został w Sieradzu uderzony i oblany nieznaną substancją.

Zatrzymany mężczyzna nie ma stałego miejsca zamieszkania i jest znany sieradzkiej policji. Teraz prowadzone będą czynności sprawdzające, które pozwolą ustalić, czy to rzeczywiście zatrzymany zaatakował byłego premiera.

Reklama

Donald Tusk powiedział w sobotę, że kontaktował się w piątek z Millerem, "korzystając z pośrednictwa ministra Grasia", pytał, co się stało i czy potrzebne są jakieś działania ze strony rządu.

- Jeśli będzie wniosek o ochronę, jeśli takie sytuacje miałyby się powtarzać, to minister spraw wewnętrznych otrzymał ode mnie taką sugestię, by rozważyć tego typu sytuację - powiedział Tusk.

Rzecznik SLD już zapowiada, że taki wniosek do premiera złoży.

- W związku z zaistniałą sytuacją zwrócę się dzisiaj do pana premiera Donalda Tuska z pytaniem, czy jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo byłych premierów w naszym kraju, bo to jest rola państwa - powiedział w sobotę rzecznik SLD Dariusz Joński.

Dodał, że SLD będzie podejmować dalsze kroki w zależności od tego, jaka będzie odpowiedź premiera. - Jeśli pan premier nie będzie w stanie zapewnić bezpieczeństwa (Millerowi - red.), to będziemy się zastanawiać, co w takiej sytuacji zrobić - powiedział Joński, dodając, że Sojusz nie ma takich środków, by na własną rękę zatrudniać.

"Tak nie może być"

- Nie może być takiej sytuacji, jaka miała miejsce wczoraj, że premier jest atakowany przez napastnika. Na całe szczęście okazało się, że nie była to groźna ciecz, nie okazała się jakimś kwasem. Ale gdyby to było jakieś ostre narzędzie, kamień bądź kwas, to dzisiaj mówilibyśmy o tragedii - powiedział Joński.

Przypomniał, że byli prezydenci mają ochronę, a byli premierzy nie.

Zgodnie z ustawą o BOR ochrona przysługuje najważniejszym osobom w państwie. Objęty jest nią prezydent i jego najbliższa rodzina, marszałkowie Sejmu i Senatu, premier, wicepremierzy, szefowie MSZ i MSW oraz byli prezydenci RP (ale nie ich rodziny).

Substancja oblała premiera

W wyjątkowych sytuacjach szef MSW może, ze względu "na dobro państwa", zdecydować o objęciu taką ochroną innych ministrów lub polityków.

Według relacji Jońskiego, Miller - wraz z innymi politykami SLD - uczestniczył w piątek wieczorem Sieradzu w koncercie muzyki poważnej. Po zakończeniu koncertu został nagle zaatakowany przez nieznanego mężczyznę, który uderzył b. premiera w tył głowy foliową torebką napełnioną nieznaną substancją, wykrzykując przy tym coś niezrozumiałego.

- Uderzenie było tak mocne, że torba się rozerwała, a substancja o bardzo nieprzyjemnym zapachu oblała premiera - powiedział Joński.

Działacze Sojuszu złożyli w tej sprawie doniesienie na policję.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Leszek Miller | Sojusz Lewicy Demokratycznej | Donald Tusk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje