Zgorzelec: Ochroniarze schwytali Syryjczyka. Policja bada sprawę

Policja w Zgorzelcu sprawdza okoliczności interwencji agencji ochroniarskiej wobec Syryjczyka. Doszło do niej przed dwoma dniami, gdy uchodźca - na stałe przebywający legalnie w Niemczech - został zatrzymany i wylegitymowany przed sklepem w Polsce.

O zatrzymaniu, wylegitymowaniu i przekazaniu obywatela Syrii straży granicznej poinformowała na jednym z portali społecznościowych sama firma ochroniarska. Jak napisano, jej pracownicy podjęli interwencję, ponieważ mężczyzna uciekał na widok ich oznakowanego radiowozu, który patrolował teren ochraniany przez agencję.

Reklama

Wywołało to liczne internetowe komentarze, które w większości były obraźliwe wobec uchodźcy.

Jak powiedział w czwartek PAP rzecznik prasowy zgorzeleckiej policji podkom. Antoni Owsiak, dochodzenie prowadzone jest dwutorowo i dotyczy zarówno zasadności samej interwencji, jak również podejrzenia z art. 256 kk, który mówi o nawoływaniu do nienawiści na tle etnicznym i rasowym.

"Chcemy sprawdzić legalność podjętej interwencji i wyjaśnić, czy pracownicy ochrony nie przekroczyli swoich uprawnień. Zabezpieczyliśmy również cały internetowy materiał związany z tą publikacją i komentarzami, by można było ocenić, czy nie doszło do przestępstwa nawoływania do nienawiści na tle etnicznym i rasowym" - dodał rzecznik.

Poinformował, że materiał internetowy został przekazany już do Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, która zdecyduje o ewentualnym wszczęciu śledztwa z art. 256 kk.

Owsiak zaznaczył, że policjanci zwrócili się również do straży granicznej o przekazanie wszystkich informacji związanych z okolicznościami interwencji agencji ochrony wobec obywateli Syrii.

"Niewykluczone, że będziemy chcieli przesłuchać również tego mężczyznę, gdy ustalimy adres jego pobytu" - dodał rzecznik.

Rzecznik Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej Irena Skuliniec powiedziała PAP, że obywatel Syrii przebywał w Polsce legalnie. "Miał przy sobie wszystkie dokumenty potwierdzające prawo do stałego pobytu w Niemczech i mógł przekroczyć granicę" - dodała.

Wyjaśniła, że strażnicy powiadomieni przez ochroniarzy o swej interwencji pojechali we wskazane miejsce i zabrali mężczyznę do swojej placówki. Tam sprawdzono jego tożsamość i zwolniono.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje