Zimna morderczyni

Zima w tym roku jest szczególnie intensywna i przynosi coraz więcej ofiar. Zabija na różne sposoby. Albo przynajmniej mocno komplikuje życie.

Ofiary katowickiej katastrofy to tylko część jej śmiertelnego żniwa. Kolejne ofiary zatrucia czadem czy zamarznięć nie trafiają na czołówki serwisów informacyjnych, bo podobne przypadki są zbyt powszednie.

Reklama

Dachy tego nie wytrzymują

Obfite śnieżyce i mróz spowodowały, że na dachach wielu budynków pojawiły się grube warstwy zamarzniętego śniegu. W połowie stycznia zaczęła się seria "spadających dachów". Najpierw zawalił się dach sali gimnastycznej jednej ze szkół podstawowych w Zgierzu koło Łodzi. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń, bo szkoła była jeszcze zamknięta.

Potem zawalił się jeszcze dach w hali produkcyjnej tzw. Starej Huty w Ostrowcu Świętokrzyskim. Zginęły dwie osoby, a jedna została ranna. W Mikołowie załamał się blaszany dach hurtowni i magazynu materiałów budowlanych i metalowych o powierzchni ok. 300 mkw. W hali nikogo nie było; dach zatrzymał się na ustawionych wewnątrz regałach.

Na początku stycznia runął dach lodowiska w bawarskim Bad Reichenhall. Zginęło 15 osób, w tym dzieci.

Wszystkie te wydarzenia niewiele nas jednak nauczyły. Doszło do kolejnej tragedii. W sobotę zwalił się dach hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Najbardziej prawdopodobna hipoteza jest taka, że główną przyczyną katastrofy był zalegający na dachu zmrożony śnieg grubości blisko pół metra.

Dopiero ta tragedia spowodowała masową ogólnopolską akcję odśnieżania, ale i ta - prowadzona lekkomyślnie - ma już swoje ofiary: ludzi, którzy spadli z dachu w czasie odśnieżania i doznali poważnych obrażeń.

Zobacz nasz serwis specjalny "Katastrofa w Katowicach"

Śmierć z wychłodzenia

Według ostatnich danych, w Polsce w wyniku zamarznięcia zmarło tej zimy już ponad 200 osób. Wśród nich są nie tylko bezdomni, ale także ludzie, którzy nie zdążyli na czas wrócić do domów, byli pod wpływem alkoholu albo zasłabli.

Smutny rekord padł jednak u naszych wschodnich sąsiadów. Na Ukrainie w ciągu zaledwie ostatnich dwóch tygodni zamarzło blisko 600 osób.

Tragiczne żniwo mrozy zbierają także w innych krajach: Rosji, Niemczech, Czechach, Rumunii, Indiach, Japonii czy Chinach.

Przeczytaj: Jak przetrzymać taaakie mrozy?

Niebezpieczne dogrzewanie

Niskie temperatury powodują, że ludzie w różny sposób próbują się dogrzewać i bardziej niż zwykle uszczelniają mieszkanie. Powoduje to słaby przepływ powietrze i kumulację tego, co wydostaje się m.in. z niesprawnej wentylacji czy niedrożnych przewodów kominowych. Śmiertelny tlenek węgla jest bezwonny i bezbarwny a objawy jego działania często mylone są z grypą lub zatruciem pokarmowym. Swoje śmiertelne żniwo zbiera co roku.

Przeczytaj także: Zabija szybko i dyskretnie

Wystarczy wspomnieć tylko ostatnie przypadki. W Grajewie zatruła się 70-letnia kobieta i jej 42-letni syn. Na Lubelszczyźnie zaczadziły się trzy osoby: 21-latka i dwie dziewczynki. W Szczecinie ofiarami czadu stali się ojciec i syn, w Chorzowie - czterech nastolatków.

Niskie temperatury stały się też przyczyną wielu pożarów, spowodowanych przez mieszkańców, dogrzewających się niesprawnymi urządzeniami. W ten sposób zginęło już kilka osób, spłonęły też mieszkania i domy. W Zduńskiej Woli kierowca ciężarówki ogrzewał wnętrze kabiny kuchenką gazową. Szybka interwencja straży pożarnej zapobiegła spaleniu samochodu. Mężczyzna z poparzeniami II stopnia trafił do szpitala.

Zobacz galerię zdjęć: "Brrr, zimno"

Wstrzymane operacje

Zamykane oddziały, odwoływane operacje - mróz dał się we znaki także szpitalom. Awaria na bloku operacyjnym Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze uniemożliwiła przeprowadzenie planowanych operacji. Z powodu minusowych temperatur pękły przewody z parą technologiczną, która dostała się na salę operacyjną. Szybka ewakuacja pozwoliła uniknąć ofiar.

Na oddziale kardiochirurgii szpitala klinicznego Akademii Medycznej w Białymstoku wstrzymano wszelkie operacje z powodu zamarznięcia otworów instalacji wentylacyjnej. Wcześniej pracownicy poczuli nieprzyjemny, drażniący zapach. Kilkanaście osób poczuło się gorzej, dziewięć pielęgniarek, które najbardziej uskarżały się na drapanie w gardle, łzawienie oczu i nudności, trzeba było poddać szpitalnej obserwacji. Szpital zmagał się z awarią przez kilka dni.

Problemy komunikacyjne

Na mrozy źle reagują samochody, autobusy i pociągi. Kiedy temperatura nagle spada, z opóźnieniem jeździ zarówno komunikacja, jak i pociągi dalekobieżne. Na dodatek w niektórych autobusach zamarzają drzwi, a z powodu bardzo niskich temperatur pękają tory tramwajowe i kolejowe. Także lodowe muldy na torach uniemożliwiają jazdę. Nie sposób też zapominać o wypadkach i kolizjach na oblodzonych drogach.

A to jeszcze nie wszystko...

Podczas prawdziwych mrozów najlepiej przeprosić się z ołówkiem i kartką papieru. Komputer może bowiem odmówić posłuszeństwa. Zycie uprzykrzają nam awarie ciepłownicze i kanalizacyjne. Z powodu bardzo niskich temperatur zamykane są szkoły. Pracownicy mogą odmówić przyjścia do pracy, jeśli w pomieszczeniu jest poniżej 18 stopni. Na śliskich chodnikach i stopniach ludzie łamią sobie ręce i nogi. W górach schodzą niebezpieczne lawiny.

Mróz i śnieg dają się we znaki także zwierzętom. Zamarznięta pokrywa śnieżna uniemożliwia dostęp do pokarmu przede wszystkim zwierzętom małym, takim jak zające, kuropatwy, bażanty, małe dziki. Zamarznięte rzeki utrudniają zdobywanie pokarmu ptakom wodnym. W zoo z wychłodzenia zdychają egzotyczne okazy.

Zobacz galerię zdjęć: Im też zimno

Nawet ziemia trzęsie się przez mrozy. W ubiegłym tygodniu w Suwałkach zanotowano wstrząs sejsmiczny o sile prawie 3 stopni w skali Richtera. Zdaniem naukowców przyczyną wstrząsu mógł być właśnie długo trzymający mróz.

Dowiedz się więcej na temat: Życie | morderczynie | operacje | katastrofy | mróz | mrozy | dachy | morderczyni

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje