Zmarł Kazimierz Zając, więzień z I transportu Polaków do Auschwitz

Zmarł Kazimierz Zając, były więzień niemieckich obozów Auschwitz, do którego został deportowany w pierwszym transporcie Polaków 14 czerwca 1940 r., oraz Buchenwald. Odszedł 8 kwietnia. Miał 94 lata – podało Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich.

Kazimierz Zając był jednym z dwóch ostatnich żyjących byłych więźniów z pierwszego transportu Polaków do Auschwitz.

Reklama

Zając urodził się w 1923 r. w Jasieniu nieopodal Brzeska. 3 maja 1940 r. został aresztowany przez Niemców. "Miałem 16 lat i pięć miesięcy w chwili, gdy z domu gestapo zabrało mnie do więzienia w Tarnowie. (...) Było nas wtedy sześcioro rodzeństwa w domu. Esesmani, którzy przyszli po mnie, byli wręcz zaskoczeni moim wiekiem. Nigdy bym nie przypuszczał, że wrócę dopiero po pięciu latach" - wspominał po wojnie.

Na posterunku policji, dokąd został przewieziony, byli już jego koledzy. "Ja byłem w mundurze harcerskim, z tego powodu postawili mnie pod murem, z rękami wyciągniętymi do góry. Czekałem tak do momentu przesłuchania. (...) Po jego odbyciu zawieziono nas w 20 osób do więzienia w Tarnowie. Dopiero później dowiedziałem się, że bezpośrednim powodem naszego przesłuchania był fakt, że Niemcy obawiali się z naszej strony ewentualnych manifestacji związanych z przypadającym w dniu 3 maja świętem narodowym" - mówił.

14 czerwca 1940 r. Niemcy deportowali z tarnowskiego więzienia 728 polskich więźniów politycznych do Auschwitz. Wśród nich był Kazimierz Zając. Po przyjeździe do obozu wielu zostało brutalnie pobitych przez Niemców. 

"Potraktowano nas jak zwierzęta. (...) Zostaliśmy brutalnie pobici przez rozwścieczonych hitlerowców, którzy nie szczędzili razów drewnianymi pałkami. Kolejnym punktem naszego 'przywitania' było przywitanie przez kierownika obozu. Podłamało ono wielu z nas. Powiedziano nam wtedy, że jedynym wyjściem z tego obozu jest droga przez komin krematoryjny" - wspominał.

Otrzymał numer 261. "Od tej pory straciłem nazwisko. Nie byłem Kazimierzem Zającem - stałem się numerem 261. To był jeden z najsmutniejszych mojego życia" - mówił.

Więźniem Auschwitz był do 1944 r. Niemcy przenieśli go do obozu w Buchenwaldzie, gdzie doczekał wolności.

Po wojnie studiował w Akademii Handlowej w Krakowie. Pracował m.in. w browarze w Okocimiu.

Magistrat w Brzesku poinformował we wtorek, że Kazimierz Zając spocznie w piątek na miejscowym cmentarzu komunalnym. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w brzeskim kościele Miłosierdzia Bożego.

Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich powstało w 1998 r. Skupia byłych więźniów Auschwitz, ich rodziny oraz osoby zainteresowane problematyką obozu.

Marek Szafrański

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje