Zmiany w rządzie: Elżbieta Bieńkowska nowym ministrem infrastruktury i rozwoju

Urzędnik z powołania, który bardzo poważnie zajmuje się sprawami państwowymi - mówi o sobie Elżbieta Bieńkowska - po rekonstrukcji rządu wicepremier i minister infrastruktury i rozwoju. Od 2007 r. była ministrem rozwoju regionalnego, jednym z najlepiej ocenianych szefów resortów.

Bieńkowska była ministrem rozwoju regionalnego od początku rządów koalicji PO-PSL. Do ministerstwa przyszła z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, gdzie kierowała wydziałem odpowiedzialnym za sprawy związane z programowaniem i wykorzystaniem unijnych funduszy. Była koordynatorem i negocjatorem zespołu tworzącego Regionalny Program Operacyjny Województwa Śląskiego na lata 2007-2013 oraz członkiem komitetu monitorującego ten program. W latach 2002-2007 zajmowała stanowisko wiceprzewodniczącej Rady Nadzorczej Górnośląskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

Reklama

Zarówno przez premiera, jak i przez media często chwalona za tempo wykorzystania pieniędzy z funduszy unijnych. Jak podaje resort rozwoju regionalnego, do połowy listopada rozdzielono 90,8 proc. dostępnej dla Polski puli środków na lata 2007-2013, podpisano ponad 91 tys. umów o dofinansowanie inwestycji na łączną na kwotę 377,3 mld zł, z czego Unia dołoży 260,4 mld zł.

Priorytety Bieńkowskiej

Wśród priorytetów Bieńkowskiej jest m.in. pełne wykorzystanie środków z obecnego budżetu UE, zakończenie prac nad nowym systemem wdrażania funduszy europejskich w latach 2014-2020, opracowanie Krajowej Polityki Miejskiej i przygotowanie Średniookresowej Strategii Rozwoju Kraju.

Za kontrowersyjną uznawano decyzję Bieńkowskiej z 2011 r. o przesunięciu 1,2 mld euro z inwestycji kolejowych na drogowe. Minister argumentowała wówczas, że kolejarze nie są w stanie wykorzystać wszystkich pieniędzy, podczas gdy drogowcy ich potrzebują. Taki pomysł nie uzyskał jednak aprobaty Komisji Europejskiej. Bieńkowska razem z ówczesnym ministrem transportu Sławomirem Nowakiem wynegocjowała więc w KE podniesienie progu dofinansowania inwestycji w transport szynowy, dzięki temu kolejarze potrzebują mniejszego wkładu własnego do inwestycji. W ostatnich miesiącach szefowa resortu rozwoju regionalnego zmieniła zdanie i publicznie powiedziała, że kolejarze jednak wykorzystają wszystkie pieniądze z UE. Żartowała przy tym, że prawdopodobnie będzie musiała teraz połknąć własny język.

W wyborach parlamentarnych w 2011 r. Bieńkowska uzyskała mandat senatorski jako bezpartyjna kandydatka startując z listy PO. Była mocno zaangażowana w kampanię wyborczą - uczestniczyła w objazdach tzw. Tuskobusu, brała też udział w przedwyborczej debacie telewizyjnej poświęconej infrastrukturze. "Nie należę do żadnej partii. W swoim życiu zawodowym i osobistym przekonałam się, że najwięcej można osiągnąć, kierując się przede wszystkim systematyczną pracą i pasją" - napisała na swojej stronie internetowej.

Z wykształcenia jest orientalistką, absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ukończyła również Krajową Szkołę Administracji Publicznej i studia podyplomowe MBA w Szkole Głównej Handlowej. Zna biegle język perski i angielski.

Współpracownicy mówią, że Bieńkowska o funduszach europejskich wie wszystko. Sama mówi o sobie, że jest urzędnikiem z powołania - "takim, który bardzo poważnie zajmuje się sprawami państwowymi".

Laureatka Nagrody Kisiela

W 2011 roku była laureatką Nagrody Kisiela - "za mnożeni przez dzielenie". Odbierając nagrodę powiedziała, że jest "w szoku", bo "posiada wszystkie cechy, których polityk nie powinien mieć". Mam niewyparzony język, nie lubię się pokazywać, klnę i przede wszystkim nie gadam z ludźmi, których uważam za durnych, w ogóle z nimi nie obcuję - dodała.

Bieńkowska pracuje w Warszawie, ale mieszka w Mysłowicach, gdzie spędza weekendy. Mężatka, ma troje dzieci. Jest miłośniczką zwierząt. Jak deklaruje, 1 proc. podatku przekazuje na schronisko dla psów w Mysłowicach. Jest melomanką. "Słucham dużo i namiętnie. Uwielbiam koncerty, więc bardzo możliwe, że na którymś z nich się zobaczymy" - napisała na swojej stronie. Bywa na festiwalu Open'Er, zna się z muzykami z grupy Myslovitz.

Uchodzi za jedną z najlepiej ubranych kobiet w polskiej polityce. Jak wyznała w wywiadzie dla "Elle", ubrania kupuje wyłącznie na Śląsku i to najchętniej na wyprzedażach. "Szkoda mi pieniędzy na rzeczy, które trzy miesiące później kosztują połowę" - powiedziała w wywiadzie. Zdradza, że ma jednak słabość do perfum.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje