Znaleźć pracę w Anglii...

Coraz więcej Polaków szuka pracy na Wyspach Brytyjskich. Zabiegi o niezłe zajęcie są jednak z dnia na dzień trudniejsze.

Na Wyspy Brytyjskie przyjeżdżają codziennie setki naszych rodaków i obywateli innych krajów. Według oficjalnych danych, w samym Londynie Polaków jest już ponad 100 tysięcy. Liczba ta nie jest jednak dokładna, ponieważ dotyczy tylko tych, którzy przebywają tam legalnie i są zarejestrowani. "W 2002 r. do Wielkiej Brytanii przyjechało 213 tys. Polaków. W tym roku ten rekord zostanie pobity" - wynika z danych Konsulatu RP w Londynie.

Reklama

Polaków nie zniechęciły nawet lipcowe zamachy terrorystyczne w brytyjskiej stolicy. Chętnych do wyjazdu jest coraz więcej. Większość liczy na szybki i łatwy zarobek. Niestety, sytuacja wcale nie wygląda kolorowo. Rosnąca cudzoziemców powoduje, że o pracę na Wyspach Brytyjskich jest coraz trudniej. Liczą się umiejętności, biegłość w języku angielskim i... znajomości.

Po naukę czy po pieniądze?

Do Anglii przyjeżdżają dwie grupy Polaków. Po pierwsze dwudziestokilkulatkowie, bardzo często studenci, którzy pobyt chcą wykorzystać przede wszystkim na naukę języka, zawarcie ciekawych znajomości i zdobycie nowych doświadczeń. Osoby te nie mają na ogół problemów z aklimatyzacją.

Mówi 25-letnia Magda z Krakowa: - Jestem w Londynie z przerwą od 3 lat. W Krakowie skończyłam prawo, ale na razie nie chcę wracać. Tutaj mam pracę i przyjaciół. Mogę sobie pozwolić na egzotyczne wakacje, kolacje w restauracjach i fajne ciuchy - śmieje się. - A do Polski i tak często przyjeżdżam, zwłaszcza na święta - dodaje.

Studenci z Polski mogą wyjechać np. na 6-miesięczną praktykę do Londynu w firmie Moneybookers Ltd. Będą pracować jako asystenci w działach PR i marketingu. O praktykę mogą się ubiegać osoby, które kończą studia lub absolwenci kierunków: marketing, administracja, zarządzanie. Firma wymaga od przyszłych praktykantów wiedzy marketingowej, doświadczenia w pracy w PR, znajomości internetu i bardzo dobrej znajomości języka angielskiego.

Drugą grupę osób szukających szczęścia w Anglii, stanowią osoby po 30-ce. Ich wyjazd ma na ogół jeden cel: zarobkowy. Pracę załatwiają sobie w Polsce, bo ich angielski jest kiepski, albo nie znają go wcale. Pracują dużo i ciężko. Nie myślą ani o nauce, ani o rozrywkach. W Polsce zostawiają rodziny, tak jak 40-letni Robert z Olkusza. Od 1,5 roku pracuje w Herefordshire, ok. 100 km od Londynu. Mieszka z dwoma kolegami w bungalowie, bo tak jest taniej. - Pracuję sześć dni w tygodniu, nawet 12 godzin dziennie, kładę kafelki i wykonuję inne prace domowe. Niedziela to mój jedyny wolny dzień. Nie mam czasu na imprezy, ani nawet na zwiedzanie. Ostatnio była u mnie żona z córką. Nie widziałem ich ponad rok. To dla nich tutaj jestem - opowiada Robert.

Polacy w Londynie najczęściej pracują w knajpkach i restauracjach. Niektórzy znajdują pracę w hotelach jako portierzy (głównie mężczyźni) lub jako sprzątający (kobiety). Wielu Polaków można spotkać także w sklepach, ale tutaj znajomość angielskiego jest niezbędna. Zresztą im lepszy angielski, tym lepsza praca i lepsze zarobki.

Niektórzy Polacy o pracę troszczą się będąc jeszcze w Polsce. Zarówno w internecie, gazecie, jak i u pośredników można znaleźć ogłoszenie dla tzw. au pair, czyli opiekunek. Do pracy na Wyspach Brytyjskich wysyłani są także stomatolodzy, pielęgniarki i kierowcy autobusów. Z samego Krakowa wyjechało ich w ostatnich miesiącach prawie stu.

Liczymy na siebie samych

Sposobów na znalezienie pracy w Anglii jest kilka. Trzeba poświęcić temu trochę czasu, bo nic nie przyjdzie do nas samo. Jeśli jesteście w Londynie po raz pierwszy, a wasz angielski nie jest najlepszy, powinniście zdać się na urok osobisty i odważnie rozpocząć rajd po ulicach angielskich miast.

Najlepiej zacząć od pubów i restauracji. Tam najczęściej potrzebują nowych rąk do pracy, a znajomość języka w stopniu podstawowym, przynajmniej na początku, powinna wystarczyć. Oczywiście od stopnia zaawansowania zależy jaki rodzaj pracy dostaniecie: im większe kłopoty z porozumiewaniem się, tym gorszy rodzaj pracy, np. na zapleczu czy w kuchni. Awanse są jednak częste, a ponad to cały czas możecie szukać lepszej pracy i przede wszystkim szkolić język. Najlepiej zrobić to w jednej z wielu szkół językowych. Dobrze jest zorientować się w nich już w Polsce, żeby wybrać placówkę sprawdzoną. Na miejscu możecie popytać wśród znajomych.

Kiedy już wejdziecie do restauracji czy pubu w poszukiwaniu pracy, musicie mieć ze sobą CV w języku angielskim. Jeszcze trzy lata temu pracę można było dostać od ręki. Teraz, ze względu na ogromną liczbę chętnych, trzeba czekać. Po zostawieniu życiorysu, wypełniacie jeszcze tzw. "application form" - czyli rodzaj podania. Później pozostaje już tylko czekać...

Praca przez pośrednika, czyli JobCenter

W każdym angielskim mieście znajdują się tzw. JobCenter, które posiadają sieć urzędów rozsianych po Wielkiej Brytanii, w których personel służy pomocą w znalezieniu pracy na poziomie lokalnym, krajowym lub międzynarodowym. Porady i oferty są tam bezpłatne. Trzeba przyjść z aktualnym, angielskim CV, poczekać w kolejce, a potem w komputerze przeglądnąć oferty pracy. Wybieracie te, które was interesują, a potem udajcie się z nimi do okienka, gdzie urzędnicy przekażą wam telefony, adresy bądź maile wybranych przez was firm. To wy do nich dzwonicie. Niestety, możecie usłyszeć, że ogłoszenie jest już nieaktualne. Trzeba się uzbroić w cierpliwość i szukać dalej... Jeśli się uda, umawiacie się na spotkanie z szefem.

Inna możliwość to agencje prywatne. Tu, niestety, oprócz CV, będziecie musieli uiścić odpowiednią opłatę - w Londynie wynosi ona około 60 funtów za jedną wizytę. Tanio nie jest, ale jest też plus - nie musicie przeglądać żadnych ofert i czekać na słowa: "nieaktualne". Po rozmowie z urzędnikiem zostaniecie wysłani na tzw. interview, czyli rozmowę z pracodawcą. A to już bardzo dużo.

Jeśli interesuje was praca w banku i znacie angielski, macie ułatwione zadanie, bo nie potrzebujecie pośredników. Wystarczy telefon, studia z bankowości lub odpowiedni kurs zrobiony bądź w Anglii, bądź w Polsce. Rekrutacja nie jest skomplikowana: na początek trzeba zadzwonić do wybranej placówki, pracodawca sprawdza umiejętności danej osoby telefonicznie; jeśli się spodobacie, dostajecie zaproszenie na rozmowę. Jeśli i ten etap wypadnie dla was korzystnie, praca jest wasza.

Warto zaznaczyć, że także w Londynie dobrze jest mieć kogoś, kto poleci was w danej firmie, sklepie, czy restauracji i w ten sposób pomoże wam znaleźć pracę. Najlepiej by był to ktoś, kto pracuje w danym miejscu długo i z kogo zadowoleni są pracodawcy.

Internet prawdę ci powie

Trzecim sposobem na znalezienie pracy w Anglii jest internet. Najpopularniejsza strona, z której korzystają szukający pracy, to: www.gumtree.com. Znajdziecie tam oferty pracy, a także listę domów czy mieszkań do wynajęcia oraz fora dyskusyjne. Znajomość języka angielskiego jest tu ważna, chociażby po to, by dobrze zrozumieć wszystko, co jest napisane, a potem by dogadać się z potencjalnym pracodawcą. Dla tych, dla których angielski wciąż jest "piętą achillesową", są polskie strony internetowe z ofertami pracy, szkół i innymi potrzebnymi informacjami (np. www.networkpl.com). Ale najlepiej zapoznać się z nimi jeszcze w kraju.

Urzędy pracy w Polsce będą posiadały informacje na temat miejsc pracy w Wielkiej Brytanii, dostarczonych przez sieć EURES. W systemie EURES umieszczane są oferty pracy oraz aktualizowane informacje na temat warunków życia i pracy w każdym z krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Więcej można dowiedzieć się ze strony: www.eures-jobs.com

Dokumenty przed i po

Szukając pracy, potrzebujecie właściwie tylko jednego papierka: życiorysu. Pamiętajcie: musi być napisany po angielsku i najlepiej sprawdzony przez osoby dobrze znające ten język, żeby w waszym CV nie było rażących błędów. Do życiorysu dobrze jest dołączyć dyplomy i zaświadczenia o skończonych kursach. Papiery te muszą być jednak przetłumaczone na angielski przez tłumacza przysięgłego.

Anglicy honorują polskie dyplomy. Jednak w zależności od rodzaju pracy i firmy, pracodawca może mieć dodatkowe wymagania i np. domagać się ukończenia przez was kursów, szkoleń, czy nawet studiów uzupełniających w Anglii. Musicie to zrobić na własną rękę i za własne pieniądze. Ale warto, bo potem macie szansę na lepszą pracę i lepsze zarobki. Pracodawcy w ramach wykonywanej przez was pracy mogą także wysyłać was na różne szkolenia: w restauracjach są to np. kursy menedżerskie. Kurs taki kończy się licencjatem.

Więcej dokumentów jest wam potrzebnych w momencie, gdy już dostaniecie pracę. Oprócz paszportu potrzebne jest konto w banku, numer ubezpieczenia, czyli National Insurance Number oraz rejestracja w Home Office (resorcie spraw wewnętrznych). Otrzymanie numeru ubezpieczenia trwa od 2 tygodni do nawet 2 miesięcy. O szczegóły pytajcie w placówkach Job Center. Przy ubieganiu się o NIN potrzebne są: paszport, potwierdzenie adresu zamieszkania, wyciąg z konta bankowego i odcinki z wypłatą lub list od pracodawcy.

W ciągu miesiąca po podjęciu pracy trzeba zarejestrować się w Home Office. Na stronie: www.ind.homeoffice.gov.uk znajdziecie aplikacje do wypełnienia, którą następnie wraz z paszportem, dwoma zdjęciami, listem od pracodawcy i 50 funtami należy wysłać do placówki. Dopiero wtedy jesteście w Anglii oficjalnie i legalnie.

Sukcesy i porażki

Nie wszystkim Polakom udaje się w Anglii znaleźć pracę. Niektórzy nie mogąc zarobić na swoje utrzymanie śpią pod gołym niebem. Do kraju nie mają za co wracać. Wśród nich jest 25-letni Marek z okolic Krakowa, który śpi na londyńskiej stacji Victoria. Przyjechał do Wielkiej Brytanii z 300 funtami. Szuka pracy w budownictwie. Znalazł zatrudnienie dorywcze jako pomywacz w hotelu. Mówi słabo po angielsku. Ma coraz większy problem z alkoholem.

Na szczęście nie brakuje rodaków, którzy świetnie dają sobie radę na obczyźnie:

Artur (28 lat) - pochodzi z Wrocławia, w Londynie od 4 lat; w Polsce skończył administrację; w brytyjskiej stolicy najpierw pracował w pubach i restauracjach; świetnie nauczył się angielskiego, zdał państwowe egzaminy i znalazł pracę w ogromnej firmie, gdzie zajmuje się podatkami.

Daniel (25 lat) - urodził się w Warszawie, w Londynie od 3 lat; skończył tam historię sztuki, ma licencjat; pracuje w galerii na Mayfair.

Magda (26 lat) - krakowianka, w Londynie od 3 lat; w Polsce skończyła prawo; w brytyjskiej stolicy pracuje w ekskluzywnej knajpce dla biznesmenów (w dzielnicy City); kończy kurs menadżerski; stara się o praktykę w kancelarii prawniczej.

Beata (28 lat) - pochodzi z Piaseczna; języka nauczyła się w Polsce; dzięki warszawskiej firmie z certyfikatem Ministerstwa Pracy znalazła zajęcie w Leeds; pracuje jako opiekunka w domu opieki.

Życie w Anglii, a szczególnie w Londynie nie jest tanie, a zarobki zróżnicowane. Pamiętajmy jednak, że minimalna stawka za godzinę powinna wynosić 4.85 funta brutto; pracodawca powinien odprowadzić od niej podatek i ubezpieczenie społeczne. W Wielkiej Brytanii pracuje się nie więcej niż 48 godzin tygodniowo. Jeśli tych godzin wychodzi więcej, pracodawca musi otrzymać od was pisemną zgodę.

Przydatne adresy:

Ambasada RP w Londynie
47 Portland Place, London W1N 4JH
Tel.: (00 44) 870 774 2700

Konsulat Generalny RP w Londynie
73 New Cavendish Street, London W1W 6LS
Tel.: (0 44) 870 774 2800; Fax.: (0 44) 020 7323 2320

Home Office
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Wielkiej Brytanii
Lunar House, 40 Wellesley Road
Croydon CR9 2BY
Tel.: (0 44) 870 606 7766

Przeczytaj także:
W poszukiwaniu pracy do Londynu
Praca w Wielkiej Brytanii czeka!
Młodzi uciekają z Polski

Dowiedz się więcej na temat: oferty pracy | zarobki | Eures | pracodawcy | pracodawca | angielski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy