Zwrot ws. Bogdana Borusewicza? Marszałek Senatu tłumaczy w RMF FM

Bogdan Borusewicz ma poprowadzić posiedzenie Senatu jeszcze w grudniu. "Nie na tym posiedzeniu, które będzie jeszcze w najbliższym tygodniu, ale na następnym, tuż przed Bożym Narodzeniem. Wypijemy bożonarodzeniową kawę i pan marszałek już będzie prowadził obrady" - stwierdził w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem Stanisław Karczewski.

Krzysztof Ziemiec: Marszałek Senatu, Stanisław Karczewski jest naszym gościem. Witam panie marszałku.

Reklama

Stanisław Karczewski: Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Panie marszałku, pan jest też z wykształcenia lekarzem. Jak pan patrzy na tę epidemię trybunalską, to zwolnienie L4, które wobec przynajmniej jednej osoby nie do końca było szczere?

- Zdarzały się takie epidemie i jest okres, w którym bardzo często są przeziębienia. Są przedstawione takie zwolnienia, więc trzeba je uszanować.

A jeśli jedno nie do końca było prawdziwe, a może inne też?

- Ja zakładam, że były wszystkie solidne i prawdziwe.

Panie marszałku, jak pan widzi przyszłość Trybunału Konstytucyjnego? Ostatnio ustawa przez Senat przeszła, czekamy teraz na decyzję prezydenta w sprawie tych trzech sędziów, kandydatów na przyszłego prezesa. Ale czy to wszystko nie pokazuje nam, że emocje są tak duże i nastąpiła tak duża dewaluacja Trybunału, że nawet jeśli się sytuacja uspokoi za jakiś czas, to ona i tak nie będzie spokojna? Ten Trybunał nigdy już nie będzie miał takiej pozycji jaką miał.

- Ja myślę panie redaktorze, że jednak te emocje opadają, że te emocje są coraz mniejsze. Być może podczas obrad w Sejmie, w Senacie te emocje są podnoszone szczególnie przez polityków opozycji. To totalna opozycja, więc nawet jeśli dobre ustawy przedstawiamy i dobre rozwiązania, to posłowie i senatorowie Platformy Obywatelskiej i inni politycy opozycji sprzeciwiają się i robią różne zdarzenia, które prowadzą do obstrukcji. Taką sytuację mieliśmy w Senacie w tym tygodniu.

To spytam o to, co może być w grudniu, bo w grudniu odchodzi obecny prezes. Ma przyjść nowy. Być może nie będzie go, bo tak sytuacja w tej chwili się przedstawia, że sytuacja chyba wymaga nadzwyczajnej jakiejś troski. Co będzie za kilka miesięcy? Kto będzie szefował Trybunałowi?

- Tego nie wiem, zobaczymy. Ale ja myślę, że dojdzie do dobrych rozwiązań. Dojdzie do tego, że Trybunał Konstytucyjny zajmie się tym, czym się powinien zajmować.

Panie marszałku, a co nam mówi sprawa Józefa Piniora? Został zwolniony z zatrzymania. Czy to nie jest dowód na jakąś kompromitację prokuratury, że nie za szybko to wszystko, że zbyt mało przemyślana ta akcja?

- Panie redaktorze, sprawa została rozpoczęta przede wszystkim przez CBA jeszcze w czasach Platformy Obywatelskiej. To warto powiedzieć.

To prawda, zarzuty zostały sformułowane dopiero teraz.

- Widocznie coś jest na rzeczy. Nie wiem, trudno jest mi powiedzieć i trudno się odnosić do wszystkich aspektów sprawy. Znam pana senatora Piniora, wcześniej eurodeputowanego, bohatera Solidarności. Znam jego zasługi, znam również jego działalność tutaj w Senacie. Bardzo często nie zgadzałem się z nim, ale bardzo szanowałem i postawę, i taką wielką odpowiedzialność, i troskę za Polskę. Jeśli coś się stało, coś się stało złego, to tylko jest przykro i mnie, i pewno radiosłuchaczom.

A może wobec takich osób prokuratura powinna zachować jakąś szczególną czujność? Bo przecież nie jest to człowiek z tzw. półświatka. To jest człowiek, wobec którego zaświadczyło swoją pensją, głową wiele znanych osób. Może wobec takich ludzi jak Józef Pinior czy inni tego typu zasłużeni dla Polski działacze, prokuratura powinna być w jakiś sposób inna?

- Panie redaktorze, prokuratura powinna traktować wszystkich jednakowo. To taka prawda, to tak powinno być. To bez względu na to, czy ktoś ma zasługi czy ktoś nie ma zasług. Jeżeli coś się wydarzyło to powinno być to traktowanie tak samo. To tutaj ja ze strony prokuratury, nie chciałbym oceniać, bo to jest za wcześnie. Natomiast bardzo szanowałem i szanuję tę działalność pana senatora Piniora dotychczasową. Jeśli coś się wydarzyło, to jest bardzo przykre i oczywiście godne potępienia.

A jak pan patrzy na dymisję wiceszefa resortu spraw zagranicznych pana Greya? Czy to też nie jest dowód na jakąś kompromitację pewnych struktur państwowych, które dopuściły do tego typu sytuacji, że taka osoba po niecałych dwóch miesiącach jest zwalniana?

- Panie redaktorze, to jest zupełnie normalne, że powołuje się i odwołuje się ministrów i wiceministrów.

Chodzi o powody.

- Ale tych powodów też politycznych nie znamy. Są pewne zastrzeżenia i są one wysuwane przez jedną z gazet. Nie chciałbym się też do tego odnosić, choć stanowisko samego byłego pana wiceministra jest jednoznaczne i stanowcze. Mianowicie dementuje wszystkie te informacje, które są podawane.

Pan ma wiedzę na temat tego, dlaczego został odwołany?

- Ja wiedzy takiej szczegółowej nie mam poza tym, co jest znane również panu redaktorowi i państwu. Czyli o opinii pana ministra Waszczykowskiego, który powiedział, że jest to normalna zmiana, która nastąpiła, bo są inne okoliczności. I to jest zupełnie normalne.

Panie marszałku, czeka pan na powrót Donalda Tuska do polskiej polityki?

- Ja obserwuję, co robi i co mówi pan premier, prezydent - różnie w tej chwili tytułuje się pana Donalda Tuska. Z taki dużym zaskoczeniem też przeczytałem cały wywiad z nim, zapoznałem się z tym wywiadem. W wielu kwestiach zaskakuje mnie jeszcze bardziej niż zaskakiwał do tej pory, twierdząc chociażby, że przyszłość Polski zależy od tego, w jaki sposób opozycja będzie funkcjonować. No nie... Ja myślę, że przyszłość Polski zależy od tego, jak odpowiedzialnie politycy będą się zachowywać.

Ale ma szansę przemeblować tą scenę polityczną? Ma szansę stanąć na czele takiego bloku opozycji?

- Jest na pewno zdolnym politykiem, skutecznym politykiem, ale gdyby teraz wrócił do polityki, musiałby zająć miejsce obok cienia premiera, czyli obok pana Grzegorza Schetyny i być, nie wiem, dodatkowym cieniem wicepremierem, prawda?

To jeszcze panie marszałku na koniec pytanie o dostęp dziennikarzy pewnych miejsc w Sejmie. Jak to się skończy? Będziemy mogli tak jak teraz tutaj gościć u pana w gabinecie w przyszłości?

- Ja zawsze zapraszam, panie redaktorze. Jestem otwarty na wszystkie rozmowy z dziennikarzami. Myślę, że będziemy się w dalszym ciągu spotykać i rozmawiać, a dziennikarze będą mogli w nieskrępowany sposób prowadzić swoją pracę. Choć naprawdę trzeba uporządkować tą pracę. Jeśli w moim gabinecie przyszedł w ciepły dzień lipcowy dziennikarz w krótkich spodenkach i w klapkach, a przyjmowałem panią prezydent, no to nie.

To jest kindersztuba. Bardziej chodzi mi o to ograniczenie dostępu do posłów, do senatorów.

- Nie, ten dostęp będzie. Zawsze będziemy, panie redaktorze. Przecież nam politykom zależy na tym, żebyśmy się kontaktowali ze społeczeństwem. A ze społeczeństwem możemy się kontaktować właśnie przez państwa.

A marszałek Borusewicz? Dołączy jeżeli chodzi o prowadzenie obrad Senatu jeszcze w tym roku, czy nie?

- A to jest tajemnica, ale powiem, że taka tajemnica, na którą już wszyscy znają odpowiedź, bo na następnym posiedzeniu, nie tym, które będzie jeszcze w najbliższym tygodniu, ale na następnym, tuż przed Bożym Narodzeniem - wypijemy bożonarodzeniową kawę i pan marszałek już będzie prowadził obrady.

Jeszcze w tym roku?

- Jeszcze w tym roku.

Rozmawiał: Krzysztof Ziemiec

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje