Akt oskarżenia w sprawie śmierci nurka

Gdańska prokuratura skierowała w piątek do miejscowego sądu rejonowego akt oskarżenia w sprawie śmierci nurka, który zginął w ubr., wykonując prace podwodne na platformie na Bałtyku.

Jak poinformował w piątek prokurator Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście, Mariusz Duszyński, oskarżenie obejmuje dwie osoby: pracownika firmy Petrobaltic odpowiedzialnego za organizację prac podwodnych na platformie oraz pracownika prywatnej firmy, który wchodził w skład ekipy nurków.

Reklama

- Obaj mężczyźni są oskarżeni o narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślne spowodowanie śmierci - powiedział Duszyński. Oskarżonym grozi do 5 lat więzienia.

Do wypadku doszło we wrześniu ub. roku kilkadziesiąt kilometrów na północ od Władysławowa. Ekipa nurków pracująca w prywatnych firmach wykonywała na zlecenie Petrobalticu prace podwodne przy jednej z należących do firmy platform bezzałogowych.

Do zdarzenia doszło, gdy pod wodą znajdowało się dwóch nurków. Jeden z nich zasłabł na głębokości 35 metrów i zaczął opadać na dno. Kolega, narażając własne życie, wyciągnął nieprzytomnego na powierzchnię. Wezwano śmigłowiec z ekipą medyczną na pokładzie. Niestety, reanimacja zakończyła się niepowodzeniem.

Jak ustalił biegły, powołany przez gdańską prokuraturę, przy organizowanych przez Petrobaltic (z pomocą nurków zatrudnionych w prywatnych firmach) pracach na głębokości dopuszczono się licznych zaniedbań. W swojej opinii ekspert napisał m.in., że "naruszonych została większość przepisów obowiązujących przy wykonywaniu prac podwodnych".

Zatrudniony na co dzień w Marynarce Wojennej ekspert wskazał m.in. na brak lin czy innych środków zabezpieczających nurków przed upadkiem na większą głębokość. Biegły zwrócił też uwagę na to, że nurkowie nie mieli łączności bezprzewodowej i lin sygnałowych, za pomocą których mogliby komunikować się z ekipą znajdującą się na powierzchni.

Poza tym biegły zauważył, że nurkowie zeszli pod wodę wyposażeni w nieodpowiedni sprzęt - aparaty oddechowe, które mieli, nie spełniały wymogów koniecznych do prac, jakie wykonywali.

Inny ekspert powołany przez prokuraturę zbadał zawartość butli zmarłego nurka i stwierdził, że do jej napełnienia użyto mieszanki oddechowej o niewłaściwym składzie. Mieszanka ta była prawdopodobnie przyczyną zasłabnięcia nurka.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy