Filmowe Podlasie zaatakowało!

Przegląd "Filmowe Podlasie Atakuje Trójmiasto" zorganizowany przez Dyskusyjny Klub Filmowy UG Miłość Blondynki dowodzi, że kino niezależne ma się dobrze i wciąż ma dużo ciekawego do powiedzenia.

Ponad 20 produkcji filmowych, prezentujących najnowsze dokonania twórców związanych z Podlasiem mogli obejrzeć widzowie podczas sobotniego wieczoru w auli Biblioteki Głównej.

Reklama

Jak podkreślają organizatorzy, akcja, która z każdym rokiem zdobywa sobie coraz większe uznanie publiczności zarówno w Polsce, jak i zagranicą, sukces swój zawdzięcza przede wszystkim miejscowej energii oraz wrodzonemu poczuciu humoru, które cechuje mieszkańców tego regionu.

Trudno się nie zgodzić z tą tezą. Chcąc ująć zaprezentowane filmy jedną klamrą, byłby nią z pewnością życzliwy stosunek do świata.

Oglądając takie obrazy jak "Śledztwo", "Kurzy śpiewak", czy "Szeptuchy" czasem aż trudno uwierzyć w tę bezpretensjonalną, w przedziwny sposób łączącą pragmatyzm z metafizyką, postawę bohaterów. W miejscowościach, w których wszyscy się znają, gdzie polnymi drogami leniwie suną furmanki, a za płotem zaczyna się las, chyba nie może być inaczej.

Oglądając podlaskie filmy nie sposób nie przyznać, że świat na styku wielu kultur i religii jest możliwy. Tu wiara katolicka miesza się z prawosławną, a obie z obrzędami o niemal pogańskim charakterze. I to chyba stanowi o największej sile tego przeglądu. - W kilku ujęciach poznajemy historie ludzi, których nie trzeba zmiękczać - przyznał po projekcji współorganizator akcji, Krzysztof Sienkiewicz. - My tak żyjemy i nie wstydzimy się tego.

I nie ma czego się wstydzić, już sam skład twórców, którzy w ramach akcji prezentowali swoje filmy, jest imponujący: obok niezależnych filmowców, poeci, dziennikarze, studenci szkół artystycznych i filmowych, artyści plastycy oraz wykładowcy szkół wyższych, wszyscy, którzy czują się związani z Podlasiem, min. od lat mieszkający w Trójmieście, Maciej Szupica.

- Zestaw pokazuje, jak ogromna energia drzemie w ludziach i jak oni ją spożytkowali - dodaje Sienkiewicz. I rzeczywiście, trudno odmówić pokazanym pracom dynamiki i żywiołowości. Zarówno fabularyzowane dokumenty jak i animacje poklatkowe, wszystkie w pełni oddają pasję tworzenia ich autorów. Pasję oraz sposób patrzenia wydobywający absurdy rzeczywistości, cechy, których warto pozazdrościć.

Justyna Świerczyńska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje