Gdańsk: Kubica w spódnicy

Gdańszczanka Patrycja Stępniewska ma wszelkie predyspozycje, aby stać się jednym z najlepszych kierowców wyścigowych. Fachowcy przyznają, że jest niezwykle ambitna.

Patrycja ma w sobie bardzo dużo determinacji, aby osiągać najlepsze wyniki. Nie czeka, aż ktoś poda jej wszystko na tacy. Chce odnieść sukces i mocno na niego pracuje - tak gdańszczankę opisuje Grzegorz Baran, jeden z najlepszych polskich kierowców, wielokrotny uczestnik rajdu "Dakar".

Reklama

O Patrycji Stępniewskiej zrobiło się głośno w światku sportów motorowych w tym roku. Gdańszczanka zdecydowała się wystartować w trzech wyścigach, w tym w jednej z eliminacji mistrzostw Europy. Ściga się w rallycrossie, gdzie kierowcy muszą rywalizować na nawierzchni asfaltowej i szutrowej.

- Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle - śmieje się zjawiskowo piękna Patrycja. - Koledzy mówią o mnie: nasza jedyna amazonka. Ubóstwiam jeździć samochodem. Marzy mi się, żeby mężczyźni widzieli we mnie silnego konkurenta, a nie słabą kobietę.

W gdańszczankę zaczyna wierzyć coraz większa liczba uznanych rajdowców. Dużo czasu poświęca jej Łukasz Zoll, wielokrotny mistrz Polski i Europy w rallycrossie. Dzięki niemu nie załamała się po pierwszych niepowodzeniach.

Niewiele kobiet decyduje się, aby wkraczać do świata zarezerwowanego wyłącznie dla mężczyzn. Jedną z nich jest Patrycja Stępniewska - kierowca wyścigowy.

- Zawsze jeździłam szybko - mówi Patrycja Stępniewska, która zaczyna stawiać duże kroki na torach wyścigowych.

- Znajomi często bali się wsiadać do mojego samochodu, ale większość lubiła ze mną jeździć.

Gdańszczanka czerpie życie pełnymi garściami.

Jak przyznaje, praca służy jej, by realizować kolejne marzenia. Tematyka motoryzacyjna nie jest jej obca. Ma motocykl o klasycznej linii, samochód osobowy, a ostatnio specjalnie kupiła seryjne auto do wyścigów w rallycrossie.

Facet wymięka

- Próbuję wszystkiego - wyznaje. - Przejechałam 80 km tirem. Ścigam się na gokartach. Chłopcy z obsługi już ze mną na starcie nie stają, bo ich regularnie objeżdżam - śmieje się blond piękność.

Jeśli dorzucimy do tych pasji jeszcze wspinaczkę ściankową i snowboard, to z grubsza jest to najlepszy opis energicznej kobiety, jaką bez wątpienia jest Patrycja Stępniewska. Teraz podjęła jeszcze cięższe wyzwanie. Chce objeżdżać zawodowców podczas wyścigów samochodowych.

- Wszystko było dziełem przypadku - opowiada gdański Kubica w spódnicy. - Jestem wizażystką. Podczas jednego z zabiegów zwierzyłam się klientce z mojego marzenia. Ta skontaktowała mnie z Łukaszem Zollem. Reszta potoczyła się bardzo szybko.

Łukasz Zoll uwierzył w umiejętności Patrycji i pomógł jej wybrać odpowiedni samochód do wyścigów. Wraz ze swoimi mechanikami przystosował seryjne BMW 318 IS E36 do rywalizacji na torze. Samochód został pomalowany na kolor... różowy.

- Jestem blondynką, więc pomyślałam sobie, że nie ma sensu wypierać się różowego - mówi rozbawiona Patrycja.

- Żaden mężczyzna nie pomalowałby auta na ten kolor. Przynajmniej widać na torze, gdzie jestem.

Karkołomne treningi przeplatały się z poważnymi startami. Wśród nich był też ten, który dotychczas jest najważniejszy, udział w jednej z rund mistrzostw Europy. W drugim finale gdańszczanka zajęła drugie miejsce. To w jej klasie dało siódme miejsce.

U mistrzów

Patrycja Stępniewska i jej różowa beemka zaczynają robić furorę. Co ważne, chcą jej pomagać najlepsi polscy kierowcy. Wśród nich, obok Zolla, jest Grzegorz Baran, uczestnik Rajdu Dakar.

- Chcę w przyszłym roku zabrać Patrycję na słynny we Francji wyścig 24-godzinny - mówi Baran. - Do września zostało niewiele czasu, ale Patrycja to pracowita kobieta.

Rafał Rusiecki

rafal.rusiecki@echomiasta.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje