Gdańsk: Przypominał jej terrorystę. Zawiadomiła załogę

Akcja antyterrorystów na pokładzie samolotu startującego z Gdańska do Londynu. Wszystko przez fałszywy alarm jednej z pasażerek. Kobieta uznała, że pochodzący z Armenii Polak może być zamachowcem.

Jak pisze "Dziennik Bałtycki", nieporozumienie na gdańskim lotnisku doprowadziło do interwencji funkcjonariuszy Straży Granicznej. W ostatni czwartek, późnym wieczorem, pogranicznicy zostali zawiadomieni o mężczyźnie, który na pokładzie samolotu miał mówić o ładunku wybuchowym i katastrofie w przestworzach.

Reklama

O rzekomym terroryście załogę powiadomiła jedna z pasażerek. Na pokład samolotu weszli funkcjonariusze Straży Granicznej którzy wyprowadzili mężczyznę z maszyny. Ten nie stawiał oporu. Z racji tego, że nie został formalnie zatrzymany, złożył wyjaśnienia w placówce straży granicznej. Wyjaśnienia złożyli też inni pasażerowie, którzy byli świadkami. Wśród nich była kobieta, która zaalarmowała załogę - informuje gazeta.

Zarówno mężczyzna, jak i pozostali świadkowie zaprzeczyli, że na pokładzie padły słowa o ładunku wybuchowym i katastrofie samolotu.

Skąd zatem reakcja jednej z pasażerek, która wszczęła fałszywy alarm? Więcej światła na sprawę rzuca Radio Gdańsk. Według doniesień rozgłośni, 26-letni urodzony w Armenii obywatel Polski przypominał kobiecie terrorystę. To sprowokowało pasażerkę do - pochopnego jak się okazało - zawiadomienia załogi.

"Pojawiła się brygada antyterrorystyczna w kominiarkach, wyprowadzili mnie z samolotu, wrzucili mnie do furgonetki, mówili że każdy fałszywy ruch z mojej strony będzie groził użyciem broni palnej. W celi przetrzymywano mnie trzy godziny. Następnego dnia przesłuchiwali mnie agenci ABW. Po wszystkim stwierdzono, że jestem niegroźny. Przeprosili mnie za to zdarzenie i wypuścili" - tak w rozmowie z Radiem Gdańsk relacjonuje wydarzenie mężczyzna.

Dodajmy, że samolot odleciał do Londynu z kilkugodzinnym opóźnieniem. Bez 26-latka na pokładzie.

Linia lotnicza Wizzair wystawiła przesłuchanemu mężczyźnie nowy bilet. Gdy 26-latek następnego dnia próbował polecieć do Londynu obsługa poinformowało go, że nie zostanie wpuszczony na pokład, ponieważ jego nazwisko widnieje na liście terrorystów linii lotniczej Wizzair. Ostatecznie do Londynu poleciał dwa dni później, ale z Warszawy i samolotem linii LOT - informuje Radio Gdańsk.

Dowiedz się więcej na temat: Antyterrorysta | Gdańsk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje