Gdańsk: Śledztwo ws. zabójstwa K. Olewnika przeniesione do Krakowa

Śledztwo weryfikujące okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika przeniesione zostanie z Gdańska do Krakowa. Decyzja ta ma związek m.in. z wnioskiem rodziny Olewnika o dokonanie ponownej analizy zgromadzonego materiału dowodowego – podała Prokuratura Krajowa.

O przenosinach śledztwa poinformowała w piątek PAP rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. Podkreśliła, że śledztwo zostanie przeniesione z Pomorskiego do Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Dodała, że decyzję w tej sprawie podjął w końcu kwietnia zastępca Prokuratora Generalnego do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji.

Reklama

"Podejmując decyzję o przekazaniu, wzięto pod uwagę wniosek pokrzywdzonych (rodziny Krzysztofa Olewnika - PAP) o dokonanie ponownej analizy całokształtu zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Dokonanie takiej czynności w niezwykle złożonym podmiotowo i przedmiotowo postępowaniu, tak aby miało ono realną wartość poznawczą, wymaga zaangażowania podmiotu dotychczas niezwiązanego z przedmiotem postępowania" - poinformowała PAP Bialik.

"Z uwagi na udział prokuratorów wykonujących obowiązki w Pomorskim Wydziale Zamiejscowym w prowadzeniu nie tylko przedmiotowego śledztwa, ale i postępowań z nim związanych, jak np. w sprawie nieprawidłowości w postępowaniu w jego wstępnej fazie, niewłaściwym było powierzenie tym prokuratorom wykonania wskazanej czynności. Z tych przyczyn, dążąc do obiektywnego wyjaśnienia wszelkich pojawiających się wątpliwości, postanowiono o przeniesieniu postępowania" - wyjaśniła też Bialik.

Przed miesiącem prokuratorzy z Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego PK informowali, że w - prowadzonym przez nich od prawie dziesięciu lat - śledztwie związanym z porwaniem i zabójstwem Olewnika trwają czynności zmierzające do zakończenia postępowania. Jak podało Radio Gdańsk, które jako pierwsze poinformowało o przeniesieniu postępowania, śledztwo miało zakończyć się umorzeniem. Nieoficjalnie, w źródłach zbliżonych do organów ścigania, PAP potwierdziła informację o planowanym umorzeniu postępowania.

Od 2001 roku oskarżono 13 osób

Śledztwo, w którym badane są okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika, zostało zainicjowane w październiku 2001 r. tuż po uprowadzeniu mężczyzny. Wszczęła je prokuratura w Sierpcu. Potem postępowanie przejmowały inne jednostki, a w 2006 r. trafiło do olsztyńskiej prokuratury, która ustaliła, że Krzysztof Olewnik został zabity niemal dwa lata po porwaniu. O udział w uprowadzeniu i zabójstwie olsztyńscy śledczy oskarżyli 13 osób: w 2008 r. osoby te zostały prawomocnie osądzone.

Olsztyńscy śledczy nadal jednak badali sprawę, licząc się z tym, że mogli nie wykryć wszystkich osób odpowiedzialnych za zbrodnię. W maju 2008 r. postępowanie trafiło do gdańskiej prokuratury, która zdecydowała się na nowo zweryfikować dotychczasowe ustalenia. Przeprowadzono m.in. powtórną analizę akt i dowodów, powtórzono też niektóre ekspertyzy i zlecono nowe. Przesłuchano ponownie większość osób związanych ze sprawą i jeszcze raz przeszukano istotne dla śledztwa miejsca.

Nowe dowody

Efektem było m.in. znalezienie w domu Olewnika nieznanych wcześniej śladów biologicznych, w tym śladów krwi. W trakcie śledztwa, powołując się na dobro postępowania, prokuratorzy nie ujawniali wyników swojej pracy. Jedynie w listopadzie 2011 r., po tym, jak przeszukali domy i siedziby firm należących do rodziny Olewników, wyjaśnili, że zdecydowali się na taki krok, bo podejrzewali, iż rodzina nie przekazała im wszystkich dowodów.

Prokuratorzy zdradzili też wówczas, że mają nowe dowody, które "każą podać w wątpliwość dotychczas ustaloną wersję przebiegu zdarzeń, zarówno w czasie zaginięcia K. Olewnika 26-27 października 2001 r., jak i w późniejszym okresie". Podali m.in., że niektóre dowody wskazują na to, iż porwanie Olewnika mogło zostać sfingowane, a on sam brał udział w jego przygotowaniu. Była to jedna z weryfikowanych hipotez.

Rodzina Olewników kategorycznie zaprzeczała, jakoby miała ukrywać przed śledczymi jakiekolwiek dowody. Podważała też prawdziwość wersji zakładającej, że Krzysztof Olewnik miał coś wspólnego ze swoim porwaniem.

Porwanie, okup i zabójstwo

W gdańskim śledztwie podejrzanych jest kilka osób, w tym przyjaciel porwanego Jacek K., któremu śledczy na początku 2009 r. przedstawili zarzuty współpracy z grupą, która porwała Olewnika. Prokuratura nie informowała, na czym miałby polegać udział K., a sam mężczyzna zaprzeczał oskarżeniom. Pozostali podejrzani mają zarzuty związane m.in. z wyłudzeniem od rodziny Olewników pieniędzy: obiecywali za nie pomoc w ustaleniu losów porwanego.

Po porwaniu Olewnika w październiku 2001 r. sprawcy kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 r. porywaczom przekazano 300 tys. euro, jednak Olewnik nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy, został zamordowany. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan (Mazowieckie). Odnaleziono je w 2006 r.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje