Gdynia: Kilka milionów strat po strajku stoczniowców

Kilka milionów złotych strat doliczył się zarząd Stoczni Gdynia po strajku stoczniowców. Protest części załogi wpłynął na zmniejszenie wysokości produkcji. Dyrekcja zakładu zamierza zmniejszyć straty kosztem urlopów. Kilka tysięcy osób urlopowanych w czasie protestu odpracuje przerwę w pracy w wakacje.

W wakacje - zdaniem prezesa Stoczni Gdynia Janusza Szlanty - być może uda się zniwelowac straty i nadrobić utracony czas. Niestety, stocznia, aby funkcjonować musi być wiarygodna wobec armatorów, dostawców, czy banków.

Reklama

Jak twierdzi prezes, tego typu protesty temu nie służą. Dlatego też podjęto decyzje o ukaraniu organizatorów i uczestników protestu. Pracę stracą trzy osoby - przywódcy związku zawodowego "Stoczniowiec", który zarząd stoczni uważa za organizatora nielegalnego strajku. Pozostali otrzymają upomnienia, nagany, zmienione zostaną ich umowy lub zostaną przeniesieni do spółek związanych ze stocznią, ale znajdujących się poza Gdynią.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje