Kenijka była zmuszana do uprawiania prostytucji

Prokuratura Okręgowa w Słupsku postawiła dziś małżeństwu prowadzącemu nocny klub, w którym odnaleziono dwudziestokilkuletnią obywatelkę Kenii zarzuty doprowadzenia przemocą do uprawnia prostytucji, stręczycielstwa i sutenerstwa.

Rzeczniczka prokuratury Beata Szafrańska powiedziała, że do sądu przysłano już wnioski o zastosowanie wobec podejrzanych tymczasowego aresztu na trzy miesiące. Za zmuszanie do prostytucji i czerpanie z tego korzyści w przypadku, gdy dotyczy obcokrajowca grozi do 10 lat więzienia.

Reklama

Szafrańska nie ujawniła, czy podejrzani przyznają się do zarzutów. Dodała, że z zebranego dotychczas materiału dowodowego nie wynika, by Kenijka była bita lub maltretowana przez właścicieli nocnego klubu.

- W Polsce przebywała legalnie, ale została tu sprowadzona w celu wykonywania zupełnie innej pracy, niż ta, do której miano ją zmuszać. Poszkodowana znajduje się obecnie w bezpiecznym miejscu pod opieką organów ścigania - powiedziała prokurator Szafrańska.

Sprawę odnalezienia Kenijki w nocnym klubie opisał czwartkowy "Głos Pomorza". Według gazety policjanci znaleźli wycieńczoną dziewczynę we wtorek w trakcie przeszukania jednej z agencji towarzyskich koło Słupska. Z tekstu wynika, iż dziewczyna była bita, maltretowana i gwałcona.

W ostatnich dniach media nagłośniły sprawę 22-letniej Nigeryjki Janet Johnson, która przyjechała do Polski by grać w drużynie piłki ręcznej. Jednak po kilku miesiącach, w stanie skrajnego wyczerpania i zakażona wirusem HIV trafiła do aresztu deportacyjnego na Okęciu. Nigeryjka Janet Johnson została objęta programem wsparcia i ochrony ofiar handlu ludźmi. Jej sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Lublinie.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy