Koncert "Zaczęło się w Polsce" w Gdańsku

Piątek, 5 czerwca 2009 (06:35)

Podczas koncertu "Zaczęło się w Polsce", który miał miejsce w czwartek wieczorem na byłych terenach gdańskiej stoczni, wystąpił zespół Scorpions oraz australijska gwiazda Kylie Minogue, a także polscy wykonawcy: Kora, Lombard, Kombii, Tomek Lipiński i Tilt.

Występ grupy Scorpions i Kylie Minogue był ostatnim akcentem koncertu "Zaczęło się w Polsce". Według policji publiczność zgromadzona na byłych terenach gdańskiej stoczni liczyła ok. 70 tysięcy osób.

Grupa Scorpions w czasie swojego, trwającego mniej więcej godzinę występu, zagrała m.in. jeden z najbardziej znanych swoich utworów - "Still Loving You".

Reklama

"I love Poland, I love Gdańsk" - wołał na koniec koncertu wokalista grupy, Klaus Meine.

Scorpionsi zostawili na bis swój najsłynniejszy numer - "Wind Of Change", pochodzący z wydanej w 1990 roku płyty "Crazy World", a opowiadający o przemianach ustrojowych w Europie Wschodniej.

Jako super-gwiazda wieczoru wystąpiła pochodząca z Australii Kylie Minogue. W czasie trwającego półtorej godziny show na scenie towarzyszył jej kilkuosobowy zespół taneczny. Uzupełnieniem występu były też pokazy multimedialne prezentowane na telebimach.

Kylie Minogue, która zaledwie kilka dni przed przyjazdem do Gdańska (28 maja) skończyła 41 lat, podczas koncertu kilkakrotnie się przebierała. Niektóre utwory wykonywała nawet z twarzą przysłoniętą wenecką maską.

Artystka, której płyty rozeszły się w sumie w nakładzie prawie 70 milionów egzemplarzy, śpiewała zarówno nowsze, jak i starsze - świetnie znane w Polsce utwory, np. "Slow", "Can't Get You Out Of My Head", "I Should Be So Lucky", czy "In Your Eyes".

Organizatorzy koncertu spodziewali się na nim ponad 75 tysięcy widzów (tyle biletów sprzedano do środy). Jak poinformowała Beata Domitrz-Borszewska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji, z szacunków funkcjonariuszy wynika, że wieczorem na widowni było około 70 tysięcy osób.

Koncert "Zaczęło się w Polsce" został zorganizowany z okazji 20. rocznicy wyborów z czerwca 1989 roku. Na jego potrzeby zbudowano 40-metrową scenę. Rozpoczęli go polscy wykonawcy: Kora, Lombard, Kombi oraz Tilt z Tomkiem Lipińskim. Występ każdego z zespołów trwał ok. pół godziny.

Polskie zespoły przedstawiły głównie utwory z lat 80. Lombard zagrał więc "Przeżyj to sam" oraz (napisany w 1978 roku) utwór "Mury" Jacka Kaczmarskiego, a zespół Tilt -"Runął już ostatni mur" oraz "Jeszcze będzie przepięknie".

Z kolei w wykonaniu Kombi publiczność usłyszała m.in. "Każde pokolenie ma własny czas" oraz "Słodkiego miłego życia", a w wykonaniu Kory m.in. "Karuzelę", "Czekam na wiatr, co rozgoni" oraz "Planety".

Krótkie koncerty polskich wykonawców poprzeplatane były prezentowanymi na telebimach fragmentami filmów dokumentalnych z czasów PRL oraz urywkami przemówień, w tym słynnego wystąpienia telewizyjnego gen. Wojciecha Jaruzelskiego, w którym ogłosił on wprowadzenie stanu wojennego.

Po występie polskich gwiazd odbył się happening z udziałem m.in. Lecha Wałęsy - tzw. Efekt Domina, w ramach którego przewróconych zostało dwadzieścia wielkich czerwonych bloków z nazwami krajów byłego bloku sowieckiego, co symbolizowało upadające reżimy komunistyczne Europy Środkowej.

Występ zagranicznych gwiazd zakończył się po godzinie pierwszej w nocy. Po nim odbył się jeszcze pokaz sztucznych ogni.

INTERIA.PL/PAP