"Lulie the Iceberg" dla Jasia Meli

W sobotę w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance odbyła się europejska premiera "Lulie the Iceberg" Jeffrey'a Stocka. Koncert został zadedykowany: "Jasiowi Meli, ale także wszystkim dziewczynkom i chłopcom, którzy dzielnie zmagają się z trudnościami losu".

W sobotni wieczór wśród gości przybyłych do filharmonii znaleźli się polscy polarnicy Jaś Mela i Marek Kamiski oraz kompozytor Jeffrey Stock.

Reklama

Kierownictwo muzyczne trzech premierowych koncertów objął dyrektor artystyczny PFB - Michał Nesterowicz. W premierze udział wzięli soliści: Andrzej Bauer (wiolonczela), Henryk Miśkiewicz (saksofon), Robert Kabara (skrzypce) oraz - jako narrator - Zbigniew Zamachowski. Partie chóralne wykonał Polski Chór Kameralny - Schola Cantorum Gedanensis Jana Łukaszewskiego. Artystom towarzyszyła orkiestra symfoniczna PFB.

"Lulie the Iceberg" to poemat symfoniczny zainspirowany baśnią - o młodej górze lodowej Lulie, która przebywa podróż z Arktyki na Antarktydę - japońskiej księżnej Hisako Takamado. Jeffrey Stock przygotowywał się do kompozycji w Północnej Grenlandii, gdzie zapoznał się z muzyką etniczną regionu. - Najważniejszym dla mnie odkryciem było to, że w tej odwiecznej zmarzlinie rozbrzmiewa muzyka! Nie martwa cisza wokół, ale śpiew, nie letarg a zmienność i ruch - opowiada o swoich spostrzeżeniach kompozytor.

I tak powstało na Ołowiance widowisko będące harmonią dźwięku, narracji, animacji i światła. Od przejmującego, niskiego pomruku gór w wykonaniu chóru - któremu towarzyszy błękitna, zimna poświata - po wesołe, kolorowe rytmy Afryki i liryczny dialog saksofonu altowego i wiolonczeli - który ma wyrażać zwątpienie, samotność i rozpacz Lulie...

Koncert zakończył się długimi owacjami na stojąco podczas których wykonawcy parokrotnie powracali na scenę.

Przygotowaniom do premiery przyglądał się Jeffrey Stock. - Jest bardzo zadowolony i podkreśla szczególność tego wydarzenia i wykonania w relacji do tego, co wydarzyło się chociażby w Carnegie Hall w Nowym Jorku, czy wykonań japońskich. Podkreśla szczególny sposób zaangażowania i emocje, które wywołują nasi wykonawcy - opowiada Michał Nesterowicz, który po każdej próbie rozmawiał z kompozytorem.

BB

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje