Mogłam stracić dziecko!

Pani Marta razem z panem Mariuszem jechali skuterem z Chojnic w Pomorskiem w stronę Sławęcina. Podróż zakończyła się w Ogorzelinach.

Na zakręcie była zamarznięta kałuża. Woda zebrała się w tym miejscu po płukaniu sieci wodociągowej. Skuter wypadł z drogi, pani Marta upadła na brzuch. Kobieta jest w drugim miesiącu ciąży. Mieszkańcy twierdzą, że awarię zgłaszali. - Wcześniej nie byłem o tym poinformowany - mówi prezes GZGK.

Reklama

- Sama jeżdżę skuterem, ale narzeczony zaproponował, że to on poprowadzi - opowiada pani Marta. Wyruszyli z Chojnic w stronę Sławęcina. Tego dnia drogi były suche, ale było dość mroźno.

- Nie jechaliśmy szybko, jakieś 40 km na godzinę - mówi pani Marta. W Ogorzelinach pojazd wpadł w poślizg na zakręcie. Pani Marta wypadła ze skutera na jezdnię. Upadła na brzuch. Wystraszyła się, bo jest w drugim miesiącu ciąży.

- Byłam roztrzęsiona. Zadzwoniłam do siostry, a w międzyczasie pani z domu obok odpaliła auto i wyjechaliśmy siostrze naprzeciw - mówi pani Marta.

- Chciałam zgłosić się na pogotowie, ale w domu trochę się uspokoiłam, przestał mnie boleć brzuch. Kolejnego dnia poszła do lekarza. Lekarz stwierdził, że ciąża nie jest zagrożona.

Mieszkańcy dzwonili, ale nie do prezesa

Dziurę w drodze i wylewającą się z niej wodę mieszkańcy zauważyli już wcześniej. - Jakiś miesiąc temu zgłosiłem awarię i została naprawiona - mówi sołtys i radny Tadeusz Kujawski. Sytuacja jednak się powtórzyła. Mieszkańcy twierdzą że pięć dni przed wypadkiem zgłaszali sprawę w urzędzie gminy. Do Gminnego Zakładu Gospodarki Komunalnej miał też dzwonić szef ogorzelińskiej OSP Andrzej Jurak.

- Informację na ten temat otrzymałem od radnego dopiero na sesji - twierdzi prezes GZGK Arkadiusz Weder. Pracownik GZGK pojawił się na miejscu wcześniej, bo drugiego dnia po zdarzeniu.

- W tym miejscu jest stara, dwudziestoletnia zasuwa - tłumaczy Arkadiusz Weder. Woda zaczęła wyciekać po przepłukaniu sieci wodociągowej. - Pracownicy byli to obejrzeć, w tej chwili ciek ustąpił. Naprawimy to, gdy tylko aura na to pozwoli - dodaje Weder.

Wniosek o odszkodowanie

Zdaniem prezesa GZGK przyczyną przykrego zdarzenia było połączenie awarii i warunków atmosferycznych, czyli minusowej temperatury.

- Była awaria, z tym nie ma co dyskutować. Jeśli ktoś w jej wyniku poniósł szkody, to powinien niezwłocznie złożyć wniosek o odszkodowanie - mówi Weder. GZGK jest ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej.

- Z naszej strony nie robimy żadnych utrudnień. Wystarczy udokumentować szkody - mówi prezes. Zaznacza, że z wnioskiem należy wystąpić niezwłocznie po zdarzeniu.

Nie wsiądzie już na skuter

- Najgorsze jest to, że musiał się zdarzyć wypadek, żeby ktoś się tym zainteresował - mówi pani Marta. Myśli o skierowaniu sprawy do sądu.

- Mogłam stracić dziecko! Szczęście, że byłam bardzo grubo ubrana. I że w pobliżu mieszkali bardzo mili ludzie, którzy nam pomogli - dodaje. Narzeczeństwu pomogli mieszkający nieopodal Jurakowie. Skuter był uszkodzony. Naprawa kosztowała 180 zł. - Trzeba będzie go sprzedać, bo ja już na skuter nie wsiądę - mówi pani Marta.

Autor: rw

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje