Nowe doniesienia ws. Samira S. Ktoś zaciera ślady?

Pojawiły się nowe doniesienia w sprawie Samira S. podejrzanego o zabójstwo trzyosobowej rodziny w Gdańsku. Ktoś zaciera ślady jego działalności w Polsce - podaje dziennik "Fakt".

Według dziennika, anonimowa osoba administruje wpisami i komentarzami opublikowanymi wcześniej przez Samira S, w internecie, odczytuje wiadomości i kasuje jego zdjęcia.

Reklama

Badający sprawę potrójnego zabójstwa prokuratorzy nie chcą komentować tych doniesień.

Śledztwo cały czas trwa, a podejrzany przebywa obecnie w areszcie.

W sprawie branych jest pod uwagę wiele hipotez. Jedna z nich wskazuje na to, że Samir S. mógł być związany z rosyjskimi służbami specjalnymi. Miała się nim interesować między innymi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Nie przyznał się do stawianych mu zarzutów

Przypomnijmy, że decyzję o tymczasowym aresztowaniu Samira S. podjął Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe. Uzasadnienie decyzji było niejawne.

Z wnioskiem o areszt tymczasowy dla mężczyzny wystąpiła Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku, która wcześniej postawiła 32-letniemu obywatelowi Rosji zarzut potrójnego zabójstwa.

Szef gdańskiej prokuratury apelacyjnej Ireneusz Tomaszewski poinformował, że Samir S. w trakcie przesłuchania nie przyznał się do stawianych mu zarzutów, ale złożył wyjaśnienia.

Po ogłoszeniu decyzji sądu wspólną konferencję prasową zorganizowała prokuratura i policja.

- Sąd przyjął naszą argumentację za uzasadnioną, uznając, że zebrane dowody w sposób niebudzący wątpliwości na tym etapie świadczą o tym, że Samir S. jest sprawcą przypisywanych mu czynów - powiedział dziennikarzom Tomaszewski. Podziękował policjantom i prokuratorom, którzy - jak podkreślił - wykonali bardzo dobrą pracę.

Znaleziono pistolet

Tomaszewski potwierdził pojawiające się wcześniej nieoficjalnie informacje o tym, że znaleziono pistolet, który posłużył do popełnienia przestępstwa. Nie chciał ujawnić, gdzie go znaleziono. - Postępowanie jest na wstępnym etapie; nie możemy mówić o takich szczegółach - dodał.

Prokurator powtórzył, że najbardziej prawdopodobnym motywem zabójstwa był rabunek. Obecny na konferencji zastępca komendanta wojewódzkiego pomorskiej policji Krzysztof Zgłobicki wyjaśnił, że z mieszkania ofiar zniknęły przede wszystkim militaria - np. hełmy, emblematy itp., które kolekcjonowała ofiara - ale też sprzęt komputerowy.

Zgłobicki dodał, że Samir S. i mężczyzna, który padł ofiarą zabójstwa, znali się wcześniej. - Ta znajomość wynikała ze wspólnej pasji: zbieractwa, wymiany i handlu militariami - powiedział.

Śledczy nie wykluczają, że Samir S. mógł działać z innymi osobami. Jak dodał Tomaszewski, sprawa ta będzie badana, by ustalić bądź wykluczyć udział współsprawców, pomocników lub osób, które mogły skorzystać na tym przestępstwie.

Śledczy zbierają dane na temat Samira S

Media informowały m.in., że sprawca przez kilka miesięcy służył w rosyjskiej armii, a także że Samir S. był wcześniej skazany w Rosji.

Prokuratura i policja odmówiły jednak informacji na ten temat. Śledczy nie podali też innych szczegółów dotyczących Samira S.

Tomaszewski odmówił odpowiedzi na pytanie, czy mężczyzna był związany ze światem przestępczym. Powiedział, że śledczy zbierają dane na temat Samira S. także za granicą. Jak dodał Zgłobicki, policja będzie także sprawdzać, czy Samir S. nie brał udziału w innych przestępstwach, w tym takich, których sprawców dotąd nie wykryto.

Tomaszewski poinformował, że w najbliższym czasie przewidzianych jest wykonanie kilkudziesięciu ekspertyz. - Od balistycznych począwszy, na biologicznych skończywszy - powiedział.

Brutalne zabójstwo trzyosobowej rodziny

Podejrzany o zabójstwo Samir S. (urodził się w Azerbejdżanie) został zatrzymany na jednym z elbląskich osiedli. Mężczyzna był całkowicie zaskoczony i nie stawiał oporu; był już spakowany i przygotowywał się do wyjazdu z Polski. Z nieoficjalnych informacji wynika, że miał od kilku lat mieszkać w Elblągu i prowadzić tam sklep z militariami. W jego mieszkaniu policja znalazła m.in. broń i rzeczy pochodzące z miejsca zabójstwa.

W mieszkaniu przy ul. Długiej w Gdańsku zastrzeleni zostali 33-letni Adam K., który zajmował się m.in. handlem za pośrednictwem internetu i kolekcjonował antyki, w tym zabytkową broń, jego 30-letnia partnerka i ich 16-miesięczna córka. Ciała ofiar odnaleziono w czwartek po południu. W czasie sekcji zwłok ustalono, że do zabójstwa doszło w środę 13 marca, a wszystkie ofiary zginęły od strzałów.

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje