Opera Bałtycka: coś się kończy, coś się zaczyna

Z większym budżetem, zaplanowaną zmianą dyrektora i nadzieją na pokazanie się w europejskim kanale telewizyjnym poświęconym operze wchodzi w nowy sezon teatralny Państwowa Opera Bałtycka w Gdańsku.

Włodzimierz Nawotka przez 27 sezonów kierował pracą POB. W połowie tego sezonu zastąpi go Marek Weiss-Grzesiński.

Reklama

58. sezon POB zostanie zainaugurowany w sobotę, 20 października, inscenizacją "Strasznego Dworu" Stanisława Moniuszki, którą poprowadzi Elżbieta Wiesztort, kierownik operowego chóru.

Utwór na inaugurację klasyczny, termin rozpoczęcia sezonu - już niekoniecznie. Skąd takie opóźnienie? - Przerwę letnią wykorzystaliśmy na remont budynku, wymianę okien, przebudowę sceny i zaplecza. Wszystko to się trochę przeciągnęło - wyjaśnia Włodzimierz Nawotka, dyrektor naczelny Opery Bałtyckiej, dla którego rozpoczynający się sezon jest 28. i zarazem ostatnim w gdańskim teatrze.

101. i jednocześnie ostatnią premierą zrealizowaną za dyrekcji odchodzącego na emeryturę Włodzimierza Nawotki będzie "Baron Cygański" Johanna Straussa. Trzecia w historii Opery Bałtyckiej inscenizacja tego utworu zostanie zaprezentowana 15 grudnia. Reżyserować będzie słynny choreograf Emil Wesołowski, dyrektor baletu Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie.

- Dzięki temu możemy być pewni, że ta inscenizacja będzie nie tylko rozśpiewana, ale także roztańczona - zapewnia dyrektor Nawotka.

Jeszcze tej jesienie POB rozpocznie współpracę, która ma pozwolić jej stać się bardziej rozpoznawaną sceną operową w Europie. Chodzi o projekt realizowany wspólnie z operami z węgierskiego Szeged, niemieckiej Bremy, francuskiego Rennes i Nowego Jorku. - Przygotujemy inscenizację "Gwałtu na Lukrecji" Benjamina Brittena, którą następnie wystawimy w ramach I Konkursu i Festiwalu Operowego w Szeged. Rywalizować będziemy z inscenizacjami pozostałych czterech teatrów. Całej akcji patronuje europejska stacja telewizyjna Mezzo TV, która pokaże zarówno nasze przygotowania jak i sam występ w Szeged - wyjaśnia Jerzy Snakowski, zastępca dyrektora Opery Bałtyckiej.

Występ w Szeged dopiero w przyszłym roku, ale już tej jesieni rozpoczną się przesłuchania do "Gwałtu na Lukrecji". Więcej informacji dla śpiewaków pragnących wziąć udział w tym konkursie.

Następcą Włodzimierza Nawotki, który Państwową Operą Bałtycką kierował od 27 sezonów będzie Marek Weiss-Grzesiński, zasugerowany zresztą przez dotychczasowego dyrektora. - Poznajemy się blisko od kilku miesięcy, poczynając od wiosennej premiery "Rigoletta". Wierzę, że dzięki temu przekazanie Opery odbędzie się bez żadnych problemów.

Wraz z Nawotką odchodzi także dyrektor muzyczny Janusz Przybylski, który swój benefis będzie obchodził już 28 października. Przybylskiego pracującego w Operze Bałtyckiej równie długo jak dyrektor naczelny zastąpi pochodzący z Brazylii, ale od wielu lat związany z naszym krajem Jose Maria Florencio Junior.

Pierwszą premierą przygotowaną przez nowe kierownictwo Opery Bałtyckiej będzie "Don Giovanni", który na deski trafi w kwietniu. O planach nowej dyrekcji wiadomo na razie tyle, że będzie kontynuowała wystawianie spektakli w kościele św. Jana i nawet jedna premiera zostanie przygotowana specjalnie na potrzeby tego miejsca. Poza tym zespół ma odejść od wystawiania baletu klasycznego, na rzecz baletu współczesnego.

Jakich planów nie miałoby nowe kierownictwo Opery, już dziś wiadomo, że na ich realizację będzie miało więcej pieniędzy niż dotychczas. O ile tegoroczny budżet placówki wynosił 9,5 mln zł, o tyle przyszłoroczny najprawdopodobniej wzrośnie o 2,5 mln do 12 mln. Niekoniecznie pozwoli to na częstsze wystawianie inscenizacji, natomiast niewykluczone, że uda się powrócić do sytuacji sprzed kilkunastu sezonów, kiedy to w POB przygotowywano 4-5 premier rocznie.

Autor: Michał Stąporek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy