Półmetek rządów Adamowicza

Wkrótce mija druga rocznica zaprzysiężenia prezydenta Gdańska na jego trzecią kadencję. - To właściwy moment, aby zrobić rachunek sumienia - powiedział Paweł Adamowicz podczas konferencji, na której podsumował półmetek swoich rządów.

- Patrząc na ostatnie dwa lata, muszę powiedzieć bez jakiejkolwiek fałszywej skromności, że jestem zadowolony. Z większości zobowiązań złożonych w 2006 roku się wywiązałem, ale mam też głęboką świadomość zamierzeń, których do tej pory nie udało się zrealizować. Za ten półmetek wystawiłbym sobie czwórkę z plusem - powiedział prezydent.

Reklama

Skąd taka wysoka ocena? Bilans realizacji obietnic przedwyborczych złożonych w kampanii w 2006 r., przygotowany przez współpracowników Adamowicza, zawiera 17 pozycji. Wynika z niego, że 13 zobowiązań udało się wypełnić (lub są w trakcie realizacji), a 4 zakończyły się porażką lub ich urzeczywistnienie znacznie opóźni się w czasie.

Sukcesy

Do swoich największych sukcesów prezydent zaliczył m.in.: budowę ponad 1000 mieszkań komunalnych, powstanie nowej linii tramwajowej na Chełm, rewitalizację Dolnego Miasta i Nowego Portu oraz powołanie Europejskiego Centrum Solidarności (instytucji, której sam jest pomysłodawcą; koszt jej budowy ma wynosić aż 293 mln zł).

- Realizacja tej inwestycji powinna być naszym wspólnym zadaniem i powinniśmy się nim bardziej chwalić, ponieważ projekt ECS jest porównywalny z Muzeum Powstania Warszawskiego, a może nawet jest ważniejszy, bo opowiada historię, która kończy się happy endem - przekonywał prezydent.

Wśród swoich osiągnięć Adamowicz wyliczył także te, których nie obiecywał w kampanii w 2006 r., a które uzyskano na przestrzeni ostatnich 2 lat; m.in.: organizowanie przez Gdańsk Euro 2012, bardzo dobrą ocenę zdolności kredytowej naszego miasta oraz pozyskiwanie i wykorzystywanie środków z UE.

Porażki

Do minusów połowy swojej trzeciej kadencji prezydent zaliczył wciąż niezagospodarowany północny cypel Wyspy Spichrzów (nadal trwają negocjacje z developerami; zakończenie inwestycji powinno nastąpić do końca 2013 r.) oraz opóźnienie budowy gdańskiego Aquaparku (podpisanie umowy z przyszłym inwestorem planowane jest dopiero na wrzesień 2009 r., a realizacja projektu na lata 2010-2012).

Porażką Adamowicza jest również wciąż niezabudowana działka po byłym domu zdrojowym w Brzeźnie, gdzie powstać miała tzw. Hala Plażowa (Maal-Marina z Wrocławia, która zobowiązała się do działań, wykonała tylko część prac). - Firma nie reaguje na nasze monity, pisma, telefony, ale jestem przekonany, że wróci, bo utopiła tam swoje pieniądze - mówi prezydent.

W tej połowie kadencji nie udała się także przebudowa jednego mostu na Motławie na zwodzony, ponieważ zabrakło na nią pieniędzy po tym, gdy trzeba było pół miliarda złotych przeznaczyć na zabezpieczenie środków na budowę Baltic Areny.

Mimo niezrealizowania części przedwyborczych deklaracji, Adamowicz przekonuje: - Ja nie obiecuję gruszek na wierzbie, nie uprawiam populizmu. Ja obiecuję rzeczy, które można zrobić, przy spełnieniu pewnych warunków, bo wydaje mi się, że należy się szacunek mieszkańcom i należy uprawiać politykę w oparciu o realne postulaty.

Czy prezydent zamierza startować w kolejnych wyborach samorządowych? - Najprawdopodobniej tak - odpowiada.

Ocena opozycji

- Większość obietnic, jakie składał pan prezydent podczas kampanii wyborczej jest jeszcze w trakcie realizacji, więc nie była to konferencja dokonań, tylko konferencja marzeń, to, co prezydent chciałby zrobić w przyszłości, ale jeszcze nie wie, jak to zrobi.

W ciągu tych dwóch lat tak naprawdę niewiele się wydarzyło i pan prezydent spychał inwestycje na następny rok, a w następnym na jeszcze następny. Jeżeli połowa kadencji minęła w tak powolnym tempie, to jak minie druga połowa, skoro remont takich krótkich ulic, jak na przykład Łostowickiej, jest rozpisany na trzy lata.

Wyciągając z siebie maksimum dobrej woli i wyciągając pana prezydenta mocno za tak zwane uszy, dajemy mu jako opozycja trójkę z minusem i to jest maksimum, na co można prezydenta ocenić, bo te jego zapowiedzi rozminęły się z rzeczywistością i prezydent niestety robi dobrą minę do złej gry - powiedział Kazimierz Koralewski, przewodniczący klubu PiS w gdańskiej Radzie Miasta.

D.K.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy