Poszukiwany listem gończym sędzia z Kościerzyny stawił się w areszcie

Sędzia Janusz K. z Kościerzyny (woj. pomorskie), skazany na cztery lata więzienia za korupcję, stawił się sam w Areszcie Śledczym w Starogardzie Gdańskim. Sędzia miał rozpocząć odbywanie kary we wrześniu, nie zjawił się wówczas w areszcie. Sąd wydał za nim list gończy.

O tym, że Janusz K. zgłosił się w niedzielę do Aresztu Śledczego w Starogardzie Gdańskim (Pomorskie), poinformowała w poniedziałek PAP pełniąca funkcję rzecznika prasowego tej jednostki mjr Marzena Grochocka-Buchholz.

Reklama

Janusz K. miał rozpocząć odbywanie kary w Areszcie Śledczym w Starogardzie Gdańskim 8 września. Skazany nie stawił się jednak, więc sąd wysłał policji nakaz doprowadzenia. Kościerscy funkcjonariusze kilkakrotnie sprawdzali zarówno ostatnie miejsce zamieszkania mężczyzny, jak i inne miejsca, gdzie mógł przebywać, ale nie zastali tam sędziego.

9 października Sąd Rejonowy w Koszalinie (Zachodniopomorskie) zdecydował o wydaniu listu gończego za sędzią.

Wystawienie takiego listu umożliwia policji wszczęcie poszukiwań danej osoby na terenie całego kraju. Informacja taka trafia do policyjnej bazy danych i przy okazji każdej kontroli, nawet drogowej, poszukiwana osoba może zostać zatrzymana i doprowadzona do najbliższego aresztu śledczego bądź zakładu karnego. Poza tym, list gończy, w przeciwieństwie do nakazu doprowadzenia, umożliwia też funkcjonariuszom zastosowanie podczas poszukiwań działań operacyjnych.

W kwietniu 2017 r. koszaliński sąd skazał Janusza K. na cztery lata bezwzględnego więzienia. Wyrok jest prawomocny. Wobec skorumpowanego sędziego orzeczono także grzywnę w wysokości 60 tys. zł oraz zwrot ok. 70 tys. zł łapówek, które przyjął. Zarówno obrońca Janusza K., jak i prokuratura, wnieśli wnioski o kasację od wyroku do Sądu Najwyższego.

Pierwsze orzeczenie sądu ws. Janusza K. zapadło w 2014 r. - został wtedy skazany na pięć lat więzienia. Oskarżony odwołał się od wyroku i został on uchylony. Sąd nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. Zakończyła się ona wyrokiem skazującym na pięć lat więzienia, ale K. odwołał się także od tego wyroku. Janusz K. konsekwentnie nie przyznawał się do popełnienia zarzuconych mu czynów.

K. przyjmował łapówki m.in. za wydawanie korzystnych orzeczeń. Prokuratura zarzucała mu m.in. przyjęcie za to korzyści w wysokości 100 tys. zł. Pomagał także pisać apelacje. W zamian za jedną z nich sędzia dostał wartą 300 zł rybę w galarecie i używał, przez co najmniej pięć dni, użyczonego mu samochodu osobowego.

Pod koniec lipca sąd dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku postanowił wydalić z zawodu sędziowskiego Janusza K. Sędzia odwołał się od tego orzeczenia do sądu dyscyplinarnego przy Sądzie Najwyższym.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje