Ptasia ostoja zadeptana przez żeglarzy!

Dolina Dolnej Wisły to obszar NATURA 2000, czyli wyjątkowo cenna ostoja ptaków wodnych. Na rzece w okolicach Gniewa wiosną utworzyły się piaszczyste wyspy, na których gniazda założyły rybitwy rzeczne, białoczelne i sieweczki rzeczne.

Piaszczyste łachy są też oblegane przez ptaki wędrowne. Niestety, turyści żeglujący po Wiśle zadeptują tę jakże cenną ptasią ostoję.

Reklama

Wisła - raj dla ptaków i... turystów

Wisła to jedyna - dzika na całym odcinku - rzeka w Europie. Występują tu setki lęgowych gatunków ptaków, które w Europie Zachodniej prawie wymarły. W ub. roku informowaliśmy o pierwszym na odcinku Dolnej Wisły lęgu ostrygojadów w okolicach Gniewa. W tym roku poziom wody znowu jest niski i ponownie na środku rzeki pojawiły się piaszczyste łachy. Niemal natychmiast rybitwy i sieweczki zaczęły na nich lęgi. Obecnie odbywa się już karmienie wyrośniętych piskląt, które powoli stają się samodzielne, choć jeszcze nie latają.

Wisła jest nie tylko rajem dla ptaków, ale również dla coraz większej liczby turystów. Wśród nich, niestety, jest wielu pseudo-żeglarzy, amatorów sportów wodnych, czy para- i motolotniarstwa, którzy łamią wszelkie zasady uprawiania sportów w zgodzie z naturą.

Nadwiślańskie łachy są niemal bez przerwy monitorowane przez Straż Ekologiczną w Gniewie. Strażnicy przyrody stwierdzili ostatnio złamanie ustawy o ochronie przyrody przez znaną firmę, która organizuje pierwszą w Polsce żeglugę po Wiśle na odcinku Kraków - Gdańsk - Kraków. Otóż trzy jachty tejże firmy zacumowały przy wyspie, po czym turyści wbiegli na nią depcząc gniazda sieweczek rzecznych i fotografując z odległości pół metra spłoszone pisklaki rybitw rzecznych. Zaniepokojone dorosłe rybitwy latały nad głowami pseudo - turystów.

Wchodzenie na wyspy to przestępstwo!

Nadwiślańskie wyspy w okolicach Gniewu znajdują się w Obszarze Specjalnej Ochrony Ptaków Natura 2000 "Dolina Dolnej Wisły" (podstawa prawna: Rozporządzenie Ministra Środowiska z 5 września 2007 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie obszarów specjalnej ochrony ptaków Natura 2000, Dz. U. 2007 Nr 179 poz. 1275).

W związku z tym wyspy te są pod ochroną prawa polskiego i unijnego. Przybijanie do wysp na tym obszarze (OSOP Dolina Dolnej Wisły), na których dodatkowo jest kolonia lęgowa ptactwa wodnego skrajnie negatywnie oddziałuje na gatunki ptaków, dla ochrony których wyznaczono tutaj ostoję Natura 2000. W związku z tym przybijanie i wchodzenie na wyspy w okolicach Gniewu jest przestępstwem i naruszeniem art. 33 ust. 1 Ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o Ochronie Przyrody (Dz. U. 2004 Nr 92 poz. 880 z późniejszymi zmianami). Artykuł ten brzmi następująco:

"Zabrania się podejmowania działań mogących w znaczący sposób pogorszyć stan siedlisk przyrodniczych oraz siedlisk gatunków roślin i zwierząt, a także w znaczący sposób wpłynąć negatywnie na gatunki, dla których ochrony został wyznaczony obszar Natura 2000(...)".

Interwencja u właściciela firmy

- Za złamanie tego przepisu, czego przejawem jest przybijanie i wchodzenie na wyspy wiślane w okolicach Gniewu, grozi kara aresztu lub grzywny zgodnie z art. 127 Ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o Ochronie Przyrody - powiedział nam jeden ze strażników Straży Ekologicznej w Gniewie.

W momencie naruszenia przepisów przez żeglarzy (chodzi o wspomniany rejs Wisłą z Krakowa do Gdańska), patrol ekologiczny obserwował całe zdarzenie z brzegu rzeki. Powiadomiono policję wodną z Komendy Powiatowej Policji w Tczewie. Reakcja policji była natychmiastowa. W rejon Gniewa została wysłana policyjna motorówka. Zanim jednak przypłynęła z Tczewa na miejsce, jachty odpłynęły dalej w górę rzeki.

Straż Ekologiczna w Gniewie, w związku ze skandalicznym naruszenie przepisów poprzez wchodzenie ludzi na wyspy lęgowe ptaków, skontaktowała się z właścicielem firmy. Przesłała mu dokumentację fotograficzną i ostrzegła, że następnym razem złoży na policji zawiadomienie o wykroczeniu oraz poinformuje odpowiedzialnego za ochronę obszarów Natura 2000 wojewodę. I sprawa skończy się postępowaniem w sprawie odebrania pozwolenia na prowadzenie działalności. Straż Ekologiczna zapowiada też, że każdorazowo w takich przypadkach wzywać będzie policję, a wykonana dokumentacja posłuży jako dowód. Straż zwróciła się również do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody w Gdańsku z prośbą o pisemne upomnienie właściciela firmy.

Przepraszam, to była głupota

Właściciel firmy przeprosił za zaistniałą sytuację i zapewnił, że podjął odpowiednie kroki z wyciągnięciem konsekwencji włącznie.

- Przede wszystkim przepraszam za zaistniałą sytuację - napisał w odpowiedzi organizator rejsu Wisłą. - Mnie osobiście zdarzyło się zatrzymywać na wyspach i kępach wiślanych, ale to co robią ci ludzie na zdjęciach to rzeczywiście karygodne. Myślę, że można to tłumaczyć jedynie głupotą! Zapewniam, że podjąłem już odpowiednie kroki, z wyciągnięciem konsekwencji włącznie w stosunku do mojego pracownika, który nie dopełnił swoich obowiązków.

Turyści nie wiedzą o Naturze 2000...

Problem wchodzenia ludzi do kolonii lęgowych mew, rybitw i sieweczek jest powszechny właściwie na całej Wiśle, nawet w okolicach Warszawy. I to mimo tego że tamtejsze kolonie lęgowe ptactwa znajdują się w rezerwatach przyrody (Wyspy Zawadowskie i Ławicie Kiełpińskie), gdzie wchodzenie jest całkowicie zabronione. Turyści żeglujący po Wiśle tłumaczą się, że nie wiedzą o tym, że jest to obszar Natura 2000 i nie można przybijać do wysp. Dlatego akcja gniewskiego zielonego patrolu na razie ma charakter edukacyjny. W tym też celu wyposażona w lunetę, megafon i aparat fotograficzny jednostka będzie patrolować rzekę.

Alkohol, śmiechy i martwe pisklęta

30 lipca br. pseudo-turyści znów zacumowali na wyspie. Tym razem ich pies zagryzł na oczach dwóch dziewczynek dwa pisklęta sieweczki rzecznej. Po interwencji Straży Ekologicznej żeglarze opuścili wyspę. Dzień później Straż Ekologiczna złożyła w Komisariacie Policji w Gniewie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wraz z dokumentacją fotograficzną zdarzenia.

- Turyści pili alkohol, dzieci same bawiły się na skraju podmywanej przez przybierającą wodę wyspie - powiedział nam przedstawiciel Straży Ekologicznej w Gniewie. - W odpowiedzi na nasze pouczenia usłyszeliśmy śmiechy i aroganckie słowa. Pies szarpał młode sieweczki rzeczne, córki na to patrzyły, a mama martwe ptaki rzucała do wody. Będziemy zdecydowanie domagać się ukarania sprawców.

Autor: GW

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje