Syryjskie sieroty nie przyjadą do Sopotu. Rząd nie wydał zgody

Polski rząd nie zgodził się, żeby Sopot przyjął do siebie 10 sierot z syryjskiego Aleppo - informuje Radio Zet. Jako powody takiej decyzji gabinet Beaty Szydło podaje problemy z ustaleniem tożsamości uchodźców oraz zagrożenie terrorystyczne.

Władze Sopotu jeszcze przed Bożym Narodzeniem wnioskowały u premier Szydło o zgodę na sprowadzenie do miasta dzieci, których rodzice zginęli w wojnie w Syrii. Zgodnie z ustaleniami Radia Zet, wczoraj rząd przesłał odpowiedź odmowną.

Reklama

Przedstawiciele MSWiA w liście wysłanym do prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego, tłumaczą, że problematyczne jest samo przesiedlenie sierot. Zwracają też uwagę kwestie związane z ustaleniem tożsamości młodych Syryjczyków i na zagrożenie terrorystyczne, jakie - według resortu - niosłoby ze sobą przyjęcie syryjskich dzieci.

Ministerstwo - i rząd - stawiają na pomoc poszkodowanym na miejscu, czyli m.in. w ośrodkach dla uchodźców w krajach sąsiadujących z Syrią.

Jak zapowiedział Jacek Karnowski w rozmowie z Radiem Zet, w tej sytuacji będzie się starał o przyjęcie pięciorga dzieci z Syrii na pobyt czasowy. Miałyby one przyjechać do Sopotu na leczenie i rehabilitację.

Prośba prezydenta Sopotu ws. przyjęcia w tym mieście 10 sierot z Syrii była "na poziomie dużej ogólności"; decyzja w takiej sprawie wymaga szczegółów - powiedział w piątek PAP rzecznik rządu Rafał Bochenek. Rzecznik dodał, że premier zażąda pisemnych wyjaśnień od urzędników. Jednocześnie przyznał, że pismo MSWiA w tej sprawie "w sformułowaniach jest niefortunne". 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje