Szkolna komisja śledcza

W Chojnicach na Pomorzu wkrótce zacznie działać nowa komisja śledcza, która ma wyjaśnić, kto ukradł pół miliona złotych ze szkolnej kasy. W komisji znaleźli się pracownicy szkoły, których nie zadowoliła praca prokuratury i urzędu miasta.

Jak pisze dziś "Gazeta Wyborcza", dwie księgowe trzymające szkolną kasę zapomogowo-pożyczkową udzielały pożyczek fikcyjnym osobom. Prawdopodobnie defraudowały też nauczycielskie składki na ZUS. Robiły tak przez dziesięć lat - w tym czasie zmieniały się szkolne dyrekcje i miejskie władze.

Reklama

Z kasy ubyło w sumie ponad 500 tys. zł. Poszkodowani nauczyciele z Zespołu Szkół nr 8 uważają, że proceder mógł trwać tak długo, bo kobiety były kryte przez magistrat - organ założycielski i nadzorujący szkolne finanse.

Obecny burmistrz Areseniuz Finster sam zawiadomił prokuraturę. Ta aresztowała jedną z księgowych, ale po trzech miesiącach zwolniła. Druga kobieta zaczęła się leczyć psychiatrycznie. Prokuratura powołała tymczasem biegłego, który ma opisać mechanizm przestępstwa i udział w nim poszczególnych osób. Biegły zapowiedział przygotowanie opinii na przyszły rok. Dochodzenie utknęło.

Zdesperowani nauczyciele zebrali się więc na długiej przerwie i powołali komisję.

INTERIA.PL/RMF/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy