Ustka: Słaba promocja czy decyzje zarządu miasta?

Zwolniona z pracy szefowa centrum promocji Ustki żąda wypłaty 3-miesięcznej pensji. Barbara Paszkiewicz twierdzi, że stała się kozłem ofiarnym. Według niej to z powodu złych decyzji zarządu miasta sezon wakacyjny zakończył się klapą. Uważa, że zwolniono ją bezpodstawnie. Sprawa trafiła do sądu pracy.

Sezon letni w Ustce był nędzny i to nie jest żadna tajemnica. Zatrudniono firmę, która miała organizować koncerty i zabawy. Firma nie wywiązała się jednak z obietnic. Pracę straciła szefowa promocji. - To nie ja podpisałam umowę z tą firmą - powiedziała Barbara Paszkiewicz. Twierdzi, że winny jest zarząd, a teraz chce z wakacyjnej afery wyjść z twarzą. Członkowie zarządu dowodzili przed sądem, że to nie wakacyjna klapa przesądziła o zwolnieniu: "Decyzja zapadła na początku lipca, przed sezonem, za całokształt pracy". Jak twierdzą władze Ustki proces nie zakłóci przygotowań do imprez na zbliżające się wakacje. Lato 2001 ma być w kurorcie przełomem.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje