Wojna o plażę w Łebie. W 3 miesiące spłonęły 4 auta

- Ktoś próbuje powiedzieć mi, że zrobiłem coś nie po czyjejś myśli - uważa Sławomir Kowalski, prezes łebskiego Portu Jachtowego, który zarządza plażami w Łebie. W ostatnich dniach drugi raz podpalono jego samochód. W ubiegłym roku żrącą substancją oblano też auto burmistrza, a jego małżonce zdemolowano mały pensjonat.

Według prezesa Portu Jachtowego oraz burmistrza Łeby, podpalenia do których doszło na przestrzeni ostatnich 3 miesięcy, to próby zastraszenia tych, którzy zdecydowali o oddaniu miejskich plaż pod zarząd spółki miejskiej, a nie - jak było do tej pory - firmy prywatnej.

Reklama

Sprawę podpaleń bada policja w Lęborku oraz Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku.

X-news

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje