Czeka nas edukacyjna rewolucja?

Wejście Giertycha do rządu może oznaczać rewolucję w szkołach. Lider Ligi jest bowiem założycielem Młodzieży Wszechpolskiej.

Członkowie tej organizacji, znani Polakom głównie z bijatyk na ulicach, uznają Romana Giertycha za najwyższy autorytet. Teraz okazuje się, że wszechpolacy, których wyczyny, w tym huczne pijackie imprezy, szeroko nagłaśniały media, mogą wkroczyć do Ministerstwa Edukacji i wziąć się za wychowywanie młodych Polaków - alarmuje "Dziennik".

Reklama

- To główne zaplecze Romana Giertycha i na pewno lider weźmie ich do ministerstwa - potwierdza Bogusław Rogalski, który odszedł z LPR.

Wszechpolacy aż rwą się do nowych zadań. Etyka katolicka, patriotyzm, moralność, autorytet, dyscyplina - takimi hasłami szermują, gdy mówią, czego potrzeba polskiej oświacie.

Szkoły powinny organizować obchody świąt narodowych, akcje społeczne i wypełniać młodzieży czas wolny - mówią działacze Młodzieży Wszechpolskiej. I podkreślają, że wychowywanie młodzieży w duchu katolickich i narodowych wartości, to główna misja ich organizacji.Bez ogródek mówią, że będą zmieniać podręczniki, tak aby wychowywały młodzież. Chcą też zaostrzyć szkolną dyscyplinę. Krzysztof Bosak, poseł LPR i szef MW uważa, że w polskich szkołach potrzebne są rządy silnej ręki.

- Uczniowie muszą wiedzieć, że za złamanie dyscypliny grozi im wyrzucenie ze szkoły - mówi Bosak. - Bo proces wychowywania składa się z kar i nagród.

Jak donosi "Dziennik", Wszechpolacy deklarują, że szkoła powinna być wolna od ideologii. - Religia nie musi być obowiązkowa, ale nie wolno też zmuszać młodzieży do agitowania na rzecz Unii Europejskiej - mówią.

W deklaracji ideowej wszechpolaków czytamy, że ich celem jest "odnowa moralna i narodowa młodego pokolenia" oraz walka "z doktrynami głoszącymi samowolę, liberalizm, tolerancjonizm i relatywizm".

Obaw przed Giertychem w Ministerstwie Edukacji i jego młodzieżowym zapleczem nie kryje sam Jarosław Kaczyński. W piątek w Radiu Maryja mówił, że Giertychowi od początku bardzo zależało na objęciu resortu edukacji i o to rozbijały się rozmowy. Bo edukacja dla PiS jest tak samo ważna jak dla LPR - czytamy w "Dzienniku".

Kaczyński potwierdził, że Giertych postawił sprawę twardo - albo wejdzie do rządu i weźmie edukację, albo nie wzmocni koalicji rządowej.

- Pytanie, jak ta kandydatura zostanie przyjęta przez środowiska nauczycielskie - mówił prezes PiS i apelował do poczucia odpowiedzialności lidera LPR.

Tymczasem wszechpolacy już teraz starają się edukować młodzież szkolną. Dotąd nauczyciele mogli ich usuwać ze szkół. Teraz będzie inaczej - to wszechpolacy będą decydować, co i przez kogo będzie w szkole wykładane.

Dowiedz się więcej na temat: Michał Czekaj | edukacja | LPR | rewolucja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje