"DGP": Dlaczego polsko-izraelski zespół nie działa? Minister wyjaśnia

"Z punktu widzenia Polski zespół nie może zobowiązać się, że wprowadzi jakieś zmiany do ustawy, zanim niezależny Trybunał Konstytucyjny podejmie decyzję" – tłumaczy minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".

Kiedy zacznie działać polsko-izraelski zespół zajmujący się sporem ustawy o IPN? Po stronie polskiej ten zespół jest, po stronie izraelskiej nie ma - dopytywali dziennikarze "DGP" Grzegorz Osiecki i Zbigniew Parafinowicz.

Reklama

"Izraelczycy chcieli prowadzić te rozmowy zanim ustawa została podpisana przez prezydenta. Obecnie czekamy na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Z perspektywy Izraela kluczowe jest czy od momentu wejścia w życie ustawy, co nastąpi niebawem, do momentu wydania orzeczenia przez TK osoby w Izraelu nie będą penalizowane za przedstawianie wypowiedzi i świadectw historycznych" - tłumaczył minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz.

Jak dodał, minister sprawiedliwości zapewnił ambasador Izraela, że nie ma obaw o takie sytuacje.

"Z punktu widzenia Polski zespół nie może zobowiązać się, że wprowadzi jakieś zmiany do ustawy, zanim niezależny Trybunał Konstytucyjny podejmie decyzję" - przekonywał.

Minister o wypowiedzi premiera

Szef MSZ odniósł się też do monachijskiej wypowiedzi szefa rządu Mateusza Morawieckiego.

"Odsłuchałem kilkakrotnie wypowiedź premiera. Podkreśla on, że intencją nowelizacji ustawy nie jest karanie tych badaczy, którzy mówią, że wśród współpracowników Niemców byli obywatele polscy, ani tych, którzy mówią, że wśród współpracowników Niemców byli Żydzi czy przedstawiciele innych narodowości" - stwierdził.

"Premier na prośbę organizatorów odpowiadał w języku angielskim. (...)Użył słów, które mają również inna konotację mówiąc o współpracownikach niemieckich nazistów. Źle, że dokonuje się obecnej interpretacja tej wypowiedzi w oparciu o wyrwane z kontekstu zdania czy słowa" - kontynuował.

"Byli zdrajcy wśród Polaków i byli bohaterowie"

Jednocześnie Czaputowicz podkreślił, że: "byli zdrajcy wśród Polaków i byli bohaterowie. Były też jednak przypadki, że Żydzi złapani przez Niemców denuncjowali Polaków, którzy ich ukrywali. Sytuacja była niesłychanie skomplikowana. Trzeba to wszystko opowiadać. Społeczeństwo polskie to byli Polacy i polscy Żydzi".

Minister zaznaczył, że "ustawa nie knebluje ust tym, którzy mówią prawdę, że np. także wśród Polaków byli tacy, którzy wydawali Żydów, czy ich nawet sami mordowali. (...) Dyskurs historyczny nie podlega przecież penalizacji".

Cała rozmowa we wtorkowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej".

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy