"Dziennik Polski": Polityczna sobota: ratunek dla PO, premier dla PiS i młodość dla PSL

Takiego natłoku politycznych wydarzeń w jednym dniu dawno nie było. Dziś kongres programowy organizuje Platforma Obywatelska, na konwencji wyborczej zbierają się politycy Prawa i Sprawiedliwości, a Radę Naczelną mają działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego. PO, PiS i PSL to partie, które przez ostatnie 10 lat decydowały o kształcie i charakterze polskiej sceny politycznej. Ostatnie wybory prezydenckie pokazały, że jesienne wybory do Sejmu i Senatu mogą kompletnie przewrócić układ sił w naszym kraju – czytamy w "Dzienniku Polskim".

Rząd jedzie w teren

Reklama

Jak informuje gazeta - PO rezygnuje z "bronkobusów". Teraz organizowane będą wyjazdowe posiedzenia rządu, z premier Ewą Kopacz i wszystkimi ministrami. Jedno z nich odbędzie się w Krakowie, ale terminu jeszcze nie ustalono. Mają na nie zostać zaproszeni m.in. działacze anty­smogowi. Wyjazdowe posiedzenia rządu będą elementem strategii, którą dziś zaprezentuje Platforma.

Wśród planowanych zmian ma się pojawić większa aktywność w internecie, bo tam Bronisław Komorowski ustępował pola Andrzejowi Dudzie. PO ma przedstawić także wyborczy program dla młodych. - Podczas konwencji chcemy zaprezentować nowy plan dla Polski, ale ma to być plan realny, a nie gruszki na wierzbie - mówi gazecie poseł PO Ireneusz Raś.

Przed PO już na początku pojawią się utrudnienia, gdyż przed halą Areny Ursynów pikietę pod hasłem "Zakopać Platformę" organizują działacze partii KORWiN i Ruchu Narodowego. Protest rozpocznie się już dwie godziny przed prezentacją programu PO.

Premier z Małopolski?

Większym zmartwieniem dla PO niż pikieta może być konwencja wyborcza PiS - pisze "Dziennik Polski".  Władze tej partii zwołały ją tylko dlatego, że dowiedziały się o kongresie PO. Wcześniej inaugurację kampanii planowano dopiero na lipiec w Katowicach. Oficjalnie spotkanie w Warszawie to podsumowanie kampanii prezydenckiej, stąd obecność na nim prezydenta elekta Andrzeja Dudy. Ale nikt nie ma wątpliwości, że najważniejsze będzie wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS nie może odnieść się jedynie do tego, co już było, by przysłonić nowe otwarcie PO. Dlatego nie gasną spekulacje na temat tego, że właśnie dziś największa partia opozycyjna wskaże kandydata na premiera. I bardzo często w tym kontekście wymieniane jest nazwisko Beaty Szydło, posłanki z zachodniej Małopolski, która była szefem sztabu wyborczego Andrzeja Dudy.

Zmiana pokoleniowa

Jak przez te dwa wydarzenia mieliby się przebić ludowcy? Tylko rewolucją. Taką może być zmiana prezesa PSL - pisze gazeta. Od kilku dni pojawiają się spekulacje, że ster partii ludowej przejmie pochodzący z Krakowa Władysław Kosiniak-Ka­mysz, minister pracy i polityki społecznej. On sam pytany o to, nie zaprzeczył, kilka razy powtarzał tylko, że punktu dotyczącego zmiany na stanowisku szefa PSL nie ma w programie Rady Naczelnej.

Większość ludowców nie kryje, że ewentualne odwołanie Janusza Piechocińskiego to nic innego jak rewanż Waldemara Pawlaka za niespodziewaną porażkę w wyborach na szefa PSL w 2012 r. Teraz taka niemiła niespodzianka ma czekać Piecho­cińskiego, który kiepsko przeprowadził partię przez wybory prezydenckie. Za zmianą ma też przemawiać pokazanie PSL jako partii ludzi młodych, ambitnych, wykształconych i dobrze radzących sobie w nowej rzeczywistości. Nie brakuje jednak opinii, że bratobójcza walka przed wyborami nie przysłuży się do wzrostu poparcia - podsumowuje "Dziennik Polski".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje