Frasyniuk: Sam nie stanę na czele partii

"Z niepokojem myślę, że będę musiał pojechać do Gdańska i poprosić Lecha (Wałęsę - red.), żeby następnego dziesiątego usiadł ze mną. Może to będzie większy wstrząs" - mówi w rozmowie z "Newsweekiem" o kontrmanifestacjach w czasie miesięcznic smoleńskich Władysław Frasyniuk. Działacz opozycji antykomunistycznej zapewnia, że "nie bierze pod uwagę" powrotu do polityki, ale gdyby grupa posłów PO i Nowoczesnej założyła nową partię, to "zaangażowałby się 24 godziny na dobę".

W rozmowie z "Newsweekiem", Władysław Frasyniuk komentuje wydarzenia z ostatniej miesięcznicy smoleńskiej. Poproszony o wyjaśnienie, w jaki sposób naruszał nietykalność cielesną policjanta, mówi: "Oni moją, a ja ich, bo oni mnie nieśli i naruszali mają godność i nietykalność, a ja ich, bo też ich dotykałem, kiedy próbowali oderwać mnie od ziemi". 

Reklama

Frasyniuk ubolewa, że kontrmanifestacja z jego udziałem nie była "wstrząsem". Przyznaje, że liczył, że "opozycja się spotka i uzgodni, że są fundamenty, w sprawie których występujemy razem (...). Niestety, nic takiego się nie stało". 

"Z niepokojem myślę, że będę musiał pojechać do Gdańska i poprosić Lecha (Wałęsę - red.), żeby następnego dziesiątego usiadł ze mną. Może to będzie większy wstrząs" - zastanawia się Frasyniuk.

Na pytanie, czy zamierza wrócić do polityki, Frasyniuk odpowiada, że "nie bierze tego pod uwagę". Wyjaśnia, że nie chodzi o wiek, ale brak "nowoczesnej wiedzy". 

Na sugestie, że wielu widzi w nim osobę, która powinna stanąć na czele opozycji, Frasyniuk pyta: "ale na czele czego mam stanąć?". Działacz antykomunistycznej opozycji przyznaje, że "martwi" go postawa obecnej opozycji. 

"Po liberalno-demokratycznej stronie widzę kilkunastu przyzwoitych ludzi i jakbym siadł z kartką papieru, tobym napisał nazwiska z PO i Nowoczesnej i powiedział: zróbcie nową partię. Wtedy zaangażuję się 24 godziny na dobę. We wszystkim bym im pomógł, ale sam na czele nie stanę" - mówi Frasyniuk. 

Wśród polityków, którzy mogliby stworzyć nowe ugrupowanie Frasyniuk wskazuje Rafała Trzaskowskiego, Joannę Muchę, Borysa Budkę, Katarzynę Lubnauer, Joannę Scheuring-Wielgus. "Powtarzam: Zróbcie partię w oparciu o wartości, a nie sondaże" - zwraca uwagę Frasyniuk. 

Spora część rozmowy poświęcona jest prezesowi PiS. Frasyniuk mówi, że Jarosław Kaczyński "zawsze prezentował typ prawicowego, autorytarnego sposobu myślenia. (...) Zawsze był osobiście uczciwy. Jego sposób myślenia był taki: nie wolno kraść. Chyba, że dla partii albo innych celów, a to co innego". 

Frasyniuk zwraca uwagę, że Kaczyński mocno przeżył śmierć brata, ale "bardzo mocno przeżył także śmierć matki, z którą był najsilniej związany". "Jestem przekonany, że w którymś momencie usłyszymy, że nie tylko brata, ale i matkę mu zabiliśmy" - mówi.

Cała rozmowa w "Newsweeku"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje