"FT" krytykuje utajnienie dowodów ws. śmierci Litwinienki

Utajnienie przez brytyjskiego sędziego dowodów w sprawie śmierci b. agenta KGB Aleksandra Litwinienki budzi podejrzenia, że głównym celem Londynu jest naprawa relacji z Rosją; takie postępowanie byłoby tchórzostwem i błędem - pisze wtorkowy "Financial Times".

"Utajnienie podsyca podejrzenia, że ustalenie prawdy znalazło się na drugim miejscu, za racją stanu. Innymi słowy - za ożywieniem relacji dyplomatycznych i handlowych z Rosją" - komentuje gazeta decyzję sądu. Przed kilkoma dniami przychylił się on do wniosku brytyjskiego MSZ w sprawie utajnienia dowodów.

Reklama

"Determinacja rządu, by utrzymać w sekrecie kluczowe dokumenty, z których część na pierwszy rzut oka dowodziła udziału Moskwy w śmierci Litwinienki, uczyniła dochodzenie bezcelowym jeszcze zanim się zaczęło" - ocenia "FT".

W artykule redakcyjnym gazeta przypomina, że wraz z innymi mediami protestowała przeciw utajnieniu materiałów dowodowych. "Zabicie na brytyjskiej ziemi obywatela Wielkiej Brytanii przez agentów zagranicznych, używających radioaktywnego materiału, jest w oczywisty sposób sprawą interesu publicznego" - podkreśla. Określa jako niejasne motywy rządu, by nie traktować tej sprawy jako kwestii interesu publicznego.

"Jeśli koroner musi ignorować dowody, które nie mogą zostać upublicznione, to nie może dojść do uczciwych i prawdziwych ustaleń" - dodaje "FT". Apeluje do sędziego, by ponownie rozważył kwestię odtajnienia dokumentów.

Zauważa również, że motywem rządu mógł być fakt, że pewne dowody były kłopotliwe dla brytyjskich służb, w przypadku, gdyby wiedziały one, że Litwinienko jest w niebezpieczeństwie, ale zaniechały działania.

Poświęcenie celu, jakim jest ustalenie prawdy, na rzecz poprawy relacji z Moskwą byłoby "nie tylko tchórzostwem, byłoby też wielkim błędem. Nic się nie zyska dzięki uleganiu naciskom ze strony coraz bardziej autorytarnego reżimu (prezydenta Rosji) Władimira Putina" - ocenia gazeta.

Natomiast - jak dodaje - "można wiele stracić sygnalizując, że można naciskać na Wielką Brytanię, by zrezygnowała ze swych zobowiązań na rzecz jawnego śledztwa i rządów prawa".

Decyzja sądu dotyczy postępowania przygotowawczego, które poprzedza publiczne dochodzenie ws. śmierci Litwinienki przed sądem koronerskim, wyznaczone na 2 października.

Sędzia, zgodnie z wnioskiem MSZ, podjął decyzję o wyłączeniu z publicznego dochodzenia materiału dowodowego sugerującego, że za śmiercią Litwinienki stał aparat państwa rosyjskiego, o czym był przekonany sam Litwinienko. Postanowiono też utajnić dochodzenie w części mającej na celu ustalenie, czy wywiad brytyjski (MI6) mógł zapobiec zabójstwu.

Litwinienko - były funkcjonariusz KGB, a później FSB - uzyskał w Wielkiej Brytanii azyl polityczny i miał kontakty z brytyjskim wywiadem. Był znanym krytykiem rządów Władimira Putina, prowadził też prywatne dochodzenia i za wiedzą brytyjskiego wywiadu MI6 był konsultantem wywiadu hiszpańskiego w sprawie zorganizowanej przestępczości rosyjskiej na Półwyspie Iberyjskim.

W listopadzie 2006 r. Litwinienko został otruty w Londynie izotopem polonu, który podano mu w herbacie w hotelu, gdzie spotkał się z dwoma kolegami z dawnych lat. Opierając się na ustaleniach śledczych Scotland Yardu, brytyjska prokuratura zwróciła się do Rosji o wydanie jednego z tych kolegów, Andrieja Ługowoja, ale spotkała się z odmową.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje