"Gazeta Wyborcza": Zawał? To pan tu sobie poczeka

Choć u prof. Marka Kosewskiego ratownicy rozpoznali zawał, to lekarz na szpitalnym oddziale ratunkowym nie wysłał go od razu na kardiologię, wolał się przyglądać. 3,5 godziny, aż zawał zniszczył serce - pisze "Gazeta Wyborcza".

Profesor napisał list otwarty do Szpitala Wolskiego. Pyta m.in. co szef placówki zamierza, by nie dochodziło do podobnych zdarzeń w przyszłości.

Reklama

A szpital przeprasza. "Chory z pewnością powinien zostać niezwłocznie przewieziony na kardiologię" - mówi wicedyrektorka placówki dr Jolanta Borowiecka-Telus. Mamy poważne wątpliwości ws. działań lekarza, sprawa trafi do rzecznika odpowiedzialności zawodowej - zapowiada.

Dowiedz się więcej na temat: pacjent

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje