"GW" w sprawie Ziętary: Świtalski oskarża "Wyborczą" i prokuratora

- A po czym poznać, że Ziętara nie żyje? Po prostu nie wiadomo, co się stało. Nikt nic nie wie - te słowa Mariusza Świtalskiego przytacza dziś "Gazeta Wyborcza" i pisze o wypowiedziach biznesmena, który w latach 90. był właścicielem holdingu Elektromis. To jego interesami zajmował się zaginiony w 1992 r. Jarosław Ziętara.

- Próbowaliśmy rozmawiać ze Świtalskim, ale odmawiał - pisze "GW" w dzisiejszym numerze. Przed Bożym Narodzeniem biznesmen udzielił wywiadu "Głosowi Wielkopolskiemu" i o tej rozmowie czytamy w dzisiejszej "Wyborczej". 

Reklama

Świtalski zarzuca "GW" manipulowanie kursem jego grupy handlowej "Czerwona Torebka" za pomocą publikowanych artykułów. Opowiada też na łamach "Głosu" o tym, jak zgłaszają się do niego byli pracownicy Elektromisu, którzy byli przesłuchiwani w krakowskiej prokuraturze. - Twierdzą, że są przymuszani do składania fałszywych zeznań. Prokurator Kosmaty przymusza do pomawiania pana Aleksandra G. i mnie - mówi Świtalski i informuje, że złożył już zawiadomienie do Prokuratury Generalnej o podejrzeniu popełnienia przez Kosmatego przestępstwa. 

"Wyborcza" opisywała ustalenia śledztwa, w tym zeznania gangstera "Baryły",  jednego ze świadków w sprawie dziennikarza "Gazety Pomorskiej", Jarosława Ziętary. Świadek opowiedział m.in. o spotkaniu w siedzibie Elektromisu, na którym biznesmen Aleksander G., późniejszy senator, miał nakłaniać do zabójstwa Ziętary. Według "Baryły" uczestnikiem tego spotkania był też Świtalski. Planem zabójstwa redaktora miał był wystraszony - czytamy z "GW". 

Więcej o tej sprawie w dzisiejszym numerze "Gazety Wyborczej" i stronie internetowej.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje