Karol Tendera: Zamiast pokuty, celowa dezinformacja

"Jak mi pokazano te schowane gdzieś na ich stronie "Przeprosiny Karola Tendery", to aż mi łzy w oczach stanęły. (…)Tak długo o to walczyliśmy, a tu zamiast pokuty, celowa dezinformacja. To jakaś kpina z przeprosin" – mówi w rozmowie z "Super Expressem" Karol Tendera. Były więzień niemieckiego obozu w Auschwitz wytoczył proces telewizji ZDF za użycie określenia "polskie obozy zagłady".

22 grudnia 2016 r. zapadł przełomowy wyrok w sprawie z powództwa Karola Tendery przeciwko niemieckiej stacji telewizyjnej ZDF - a dotyczącej stosowania określenia 'polskie obozy zagłady'. Po raz pierwszy polski sąd nakazał opublikowanie przeprosin w języku niemieckim na stronie głównej portalu www.zdf.de i pozostawienie ich przez jeden miesiąc"

Cała sprawa miała swój początek w lipcu 2013 roku, kiedy to na portalu zdf.de w informacji o planowanej emisji programu dokumentalnego "Verschollene Filmschatze. 1945. Die Befreiung der Konzentrationslager", posłużono się określeniem "polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz". W ocenie byłego więźnia publikacja naruszyła jego poczucie przynależności narodowej i godność narodową, które winny być chronione przez prawo na zasadzie przewidzianej dla dóbr osobistych.

Reklama

Zamieszczone - zgodnie z wyrokiem sądu - przeprosiny nie satysfakcjonują Tendery. Jego pełnomocnik uważa, że nie spełniają wymogów i domaga się od ZDF prawidłowych przeprosin. Jak wyjaśnia prawnik, przeprosiny nie ukazały się na głównej stronie portalu internetowego, lecz jedynie opublikowano tam odnośnik z logo ZDF i tytułem "Przeprosiny Karola Tendery". Dopiero po kliknięciu w ten element graficzny internauta może dotrzeć do treści przeprosin.

"Po otwarciu odnośnika przeprosiny zostały opublikowane w formie grafiki; z tego powodu tekstu przeprosin nie można odnaleźć z poziomu wyszukiwarek internetowych. Tekst przeprosin został poprzedzony komentarzem stanowiącym próbę umniejszenia winy i przerzucenia całej odpowiedzialności na francusko-niemiecką stację telewizyjną ARTE" - przekonywał pełnomocnik Karola Tendery.

"Aż łzy mi w oczach stanęły"

"Tak mi pokazano te schowane gdzieś na ich stronie "Przeprosiny Karola Tendery", to aż mi łzy w oczach stanęły. Przecież tego nikt nawet nie zauważył, a sam tytuł. Nóż się w kieszeni otwiera - mówi o sprawie sam Karol Tendera.

W jego ocenie pokutę zastąpiono celową dezinformacją. "Moim zdaniem Niemcy zrobili to specjalnie: taki tytuł, taka forma, wszystko po to, aby się wybielić. Przykre jest to, że przez długi czas nawet polskie sądy ich wspierały w tych działaniach. Bo przecież tłumaczono, że te "polskie obozy" to zwykła pomyłka. Dla mnie to niepojęte, że sędziowie wstydzą się napisać: żądamy przeproszenia władz polskich i narodu polskiego. Wracając jednak do sedna sprawy, w związku ze skandaliczną publikacją przeprosin przez ZDF razem z moim pełnomocnikiem mecenasem Lechem Obarą zdecydowaliśmy o wezwaniu Niemców do tego, by zrobili to jeszcze raz. Tak jak należy" - podkreśla.

Zapowiada, że o tę sprawę będzie walczył aż do śmierci. "To się należy tym, którzy zginęli w obozach koncentracyjnych. Moim znajomym, przyjaciołom i wszystkim ofiarom, pomordowanym, spalonym jak śmieci" - mówi w rozmowie z "Super Expressem".


Dowiedz się więcej na temat: Karol Tendera

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje