Nie przejdziesz z zachowania

Uczeń, który otrzyma ocenę naganną z zachowania, nie przejdzie do następnej klasy. Planuje to Ministerstwo Edukacji.

Już w programie wyborczym PiS zapowiadało przywrócenie ocenom ze sprawowania tej samej rangi, jaką mają oceny z przedmiotów, pisze "Rzeczpospolita". Nauczyciele krytykują ten pomysł - zaznacza dziennik.

Reklama

"Sądzę, że szkoła nie powinna pozostawiać ucznia na drugi rok w tej samej klasie z powodu niskiej oceny z zachowania. W każdym uczniu należy szukać tego co dobre, a nie straszyć karą" - twierdzi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. "To zły pomysł, penalizacja systemu oświaty w Polsce do niczego dobrego nie prowadzi, a ten projekt wykazuje brak elementarnej wiedzy pedagogicznej jego autorów" - dodaje.

"To metoda z XIX wieku, od której pedagogika już dawno odeszła" - mówi prof. Bogusław Śliwerski, pedagog z Uniwersytetu Łódzkiego.

Krystyna Szumila, szefowa sejmowej komisji edukacji, a z zawodu nauczycielka pomysł ocenia jako bardzo kontrowersyjny. Jej zadniem ocena z zachowania może być subiektywna i nie można się od niej odwołać. - To nie służy dobru ucznia - mówi posłanka PO: "Agresja budzi agresję. Represyjne wychowywanie rodzi z drugiej strony bunt i może się okazać, że to co miało być lekarstwem nagle staje się przyczyną".

Ale są zwolennicy takiego rozwiązania. "Kiedyś ocena niedostateczna z zachowania powodowała pozostanie na drugi rok i nie było takich problemów wychowawczych jak teraz. Nie miałbym nic przeciwko temu, by znów tak było" - mówi Wojciech Jaranowski, rzecznik prasowy nauczycielskiej "Solidarności". Zastrzega, że to jego prywatne zdanie.

Ministerstwo Edukacji pracuje nad zmianami w rozporządzeniu. "Zależy nam na tym, by podnieść rangę oceny ze sprawowania" - przyznaje Stanisław Sławiński, wiceminister edukacji.

- Pomysł podsunęły doniesienia ze szkół, że młodzież staje się coraz bardziej agresywna czy wręcz brutalna - wyjaśnia rzecznik resortu Mieczysław Grabianowski: "Ocena z zachowania tak jak i każda inna ocena być może gdyby miała taką samą rangę, dyscyplinowałaby uczniów i wpływałaby na ich sposób zachowania".

"Nie jest dobrze, kiedy wraz z każdą zmianą polityczną z resortu edukacji trafiają do szkół propozycje zmian programowych dostosowywane do dominującej ideologii" - ocenia prof. Śliwerski. MEN w 2003 roku wyróżniło nagrodą naukową jego książkę, w której wykazał bezsens i fikcyjność szkolnych systemów oceny z zachowania - przypomina "Rz".

Pomysł braku promocji do następnej klasy za ocenę naganną z zachowania jest na razie przymiarką wymagającą konsultacji z nauczycielami, kuratorami i rodzicami. Najwcześniej więc ewentualne rozporządzenia resortu mogłoby zacząć obowiązywać od nowego roku szkolnego.

INTERIA.PL/RMF/PAP
Dowiedz się więcej na temat: edukacja | pomysł | MEN | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje